środa, 15 maja 2013

Three.

Po tym,jak Bieber delikatnie pocałował mnie w kącik ust,byłam w szoku.Nie spodziewałam się tego po nim.
Justin spojrzał mi w oczy. Miał takie piękne oczy...
Justin wyrwał mnie z zamyślenia,machając rękę przez moimi oczami.
Justin: Mała,wszystko okay?
Victoria: Tak,wszystko ok,tylko się zamyśliłam.
Justin się zaśmiał.Cały czas trzymał jedną dłoń na moim policzku,a drugą na biodrze.
Justin: Chyba wiem o czym?
Victoria: Tak?
Justin: Ty. Myślisz. O. Mnie.
Jus się uśmiechnął.
Zmrużyłam oczy.
Victoria: Tak napewno.Może jeszcze myślę o tym,że będziemy razem i w ogóle się ożenimy,co? (:
Justin: Kochanie,ja jestem wolny. :D
Victoria: Widzę,że nie jedyna nie znalazłam tej drugiej połówki...
Justin pogłaskał mnie po policzku.
Justin: Mamy jeszcze czas.Co myślisz o środzie?
Victoria: Jak to o środzie?
Justin: No czy chcesz się ze mną spotkać w środę,kotku?
Victoria: Chętnie,Justin.
Bieber się uśmiechnął.
Justin: Jeszcze Cię gdzieś zabiorę.
Justin mnie puścił i weszliśmy do samochodu.
Jechaliśmy blisko 15 minut zanim samochód się zatrzymał.
Victoria: To tutaj?
Justin pokiwał głową.
Justin: Tak.Tutaj przyjeżdżałem z tatą i dziadkiem kiedy byłem mały.
Chłopak uśmiechnął się,pewnie przypominając sobie wspomnienia,patrząc w dal.
Wyszliśmy z samochodu.Byliśmy na górze,z której było widać całą panoramę miasta.
Victoria: Jejku,jak tu pięknie!
Justin: Prawda.Przyjeżdżam tutaj kiedy jestem wkurzony.To mnie odizolowuje od wszystkiego.
Victoria: Fajnie,że masz takie miejsce,do którego możesz sobie przyjechać kiedy chcesz.Ja takiego nie mam.Chyba że mam na myśli plany przed zaśnięciem.
Justina to rozśmieszyło.
Justin: Skarbie,masz poczucie humoru.
Zarumieniłam się.
Justin: Teraz możemy tutaj razem przyjeżdżać.
Victoria: Tak. :))
Justin się uśmiechnął,tym razem patrząc nie w dal,ale na mnie.
Justin: Wiesz, jesteś jedyną osobą,która dowiedziała się o tym miejscu?Tak to nikt tutaj nie przyjeżdża.Nikomu nie powiedziałem nic o tym miejscu,oprócz Ciebie.Obiecaj mi,że nikomu nic nie powiesz.
Victoria: Obiecuję.
Justin: Dziękuję,kochanie.
Uśmiechnęłam się na słowo,jak mnie nazwał.Justin po chwili do mnie podszedł i mnie przytulił.
Justin: Chodźmy na spacer.
Pokiwałam głową.Justin złapał mnie za rękę ze splecionymi palcami.Szliśmy drogą.
Justin: Mogę Cię trzymać?
Victoria: Jasne,Justin.A opowiedz mi to,co miałeś mi opowiedzieć w restauracji.
Justin: Aha! Cholera,zapomniałem! Dobrze,mogę Ci opowiedzieć.
Pokiwałam głową.
Justin zabawnie odchrząknął.
Justin: To było tak.Na początku moja mama poznała Scootera Brauna.On był współzałożycielem jednej firmy muzycznej.Uznał,że mam talent do śpiewania.Nie mylił się.Nagraliśmy parę piosenek i wysłaliśmy je do głównego założyciela,L.A.Reida.On gadał to samo co Scooter.Że mam talent i bla bla.I zacząłem nagrywać piosenki.Dostawałem za to kasę.Nie chciałem być sławny.Scooter był moim menedżerem,ale nie na długo.Kochanie, w końcu zaczęło mnie to nudzić.Braun nadal jest moim menedżerem,ale tym razem nie mam o czym pisać piosenek.Odpuściłem sobie.I zacząłem żyć od nowa.Miałem z tego grube miliony.I tak to się zaczęło.
Kiedy Justin skończył,uśmiechnęłam się.
Victoria: Justin,ty śpiewasz? Aww.
Justin: Tak,ale cicho.Chyba mogę Ci zaufać,prawda,kotku?
Uśmiechnął się,przystawiając swoje czoło do mojego.Mój żołądek wywinął fikołka.
Victoria: Oczywiście. (:
Justin: Wracamy?
Victoria: Tak,muszę być w domu za 20 minut.
Justin: No to chodźmy.
Wsiedliśmy do samochodu.Jechaliśmy w drodze powrotnej też 15 minut.
W końcu dojechaliśmy pod mój dom.
Justin popatrzył mi w oczy.
Justin: Musisz iść?
Victoria: Tak.Wiesz,że nie chcę.
Justin: Haha,prawda.Spotkamy się jutro ( wtorek ) czy w środę?
Victoria: Jutro w szkole,Jus. ;)
Justin: No to tak.A śliczna.
Justin chciał zwrócić na siebie uwagę.
Justin: Dasz mi swój numer?
Mój żołądek ponownie wywinął fikołka.
Victoria: Tak,jasne.
Podałam mu swój telefon,a on mi swój.
Justin: Dzięki,mała.
Just puścił mi oczko.
Justin:Chodź do mnie na chwilę.
Przysunęłam się bliżej Biebera i wtedy on pocałował mnie w policzek,a ja jego też w policzek.
Justin: Do zobaczenia wieczorem,skarbie.
Victoria: Paa-a?? Co,jakim wieczorem?
Justin tylko spojrzał mi w oczy i szepnął: ,, I tak się dzisiaj zobaczymy, kochanie. ' '
Wyszłam z samochodu i pomachałam Justinowi.Już odchodziłam,gdy nagle poczułam parę rąk oplatających się wokół mojej talii.Zaczerpnęłam więcej powietrza.To był Justin.
Justin: Co,kotku,myślisz że sobie pójdziesz tak bez niczego? (:
Victoria: Jak bez niczego.
Justin: Coś mi się należy...
Powiedział i popukał się palcem w policzek.
Victoria: Ja już Ci dałam!
Justin pocałował mnie w policzek.
Justin: Teraz jesteś mi winna całusa w policzek.
Victoria: Masz ty,podrywaczu.
Obróciłam się do niego przodem i owinęłam ręce wokół jego szyi.Wyrafinowanie wydęłam usta i lekko pocałowałam go w policzek,unosząc nogę,jak to na damę przystało. ( :D )
Justin: O,dziękuję,kochanie.To pa.
Victoria: Papa.
Justin mi pomachał i wszedł do swojego samochodu.Ja mu odmachałam i weszłam do domu.Byłam najszczęśliwszą dziewczyną. (:

-----
THREE <3

Sama się zakochałam w Dangerze / Justinie.  (:
Dzisiaj w szkole sobie na nadgarstku napisałam markerem " Danger" . HAHAHAHAHAH.
No dobrze,co ja mam powiedzieć,mam nadzieję że Ci się spodoba. ;) Rozdział jest chyba długi,może mi się wydaje,pisałam go na telefonie w aplikacji Blogger (:
CIEKAWE JAK JUSTIN ODWIEDZI VICTORIĘ, NIE? :D
Czytaj , komentuj, śledź i polecaj.
:)

2 komentarze: