Resztę wieczoru spędziliśmy na graniu w Fifę 13 na Xboxie 36O.Wprawdzie ja niewiem dlaczego pozwoliłam mu włączyć mojego Xboxa i dlaczego pozwoliłam sobie zagrać w tą grę.
Graliśmy przez ok.godzinę.
Szczęście,że miałam 2 pady i że nikogo nie było w domu oprócz nas.Gdyby nagle do domuy weszła Ella czy rodzice byłabym po prostu martwa.
I tak już mam przerąbane,bo Christian wie i lada chwila rodzice się dowiedzą.
Nagle do pokoju wszedł właśnie Chris.
Christian: O! Gracie na Xbox'ie beze mnie? I to w Fifę??
Victoria: Czekaj! Nie możesz nic powiedzieć rodzicom o Justinie...
Christian: O kim?
Victoria: O nim no.
Wskazałam na Justina,który siedział i patrzył się na nas z wyraźnym zainteresowaniem.
Christian: I co będę z tego miał,jak im nie powiem?
Victoria: Wszystko! Proszę,nie mów im!
Nagle wstał Justin i złapał mnie za biodra,przesuwając do tyłu,za siebie.
Justin: Chwila.Ty,młody,nie masz prawa rozkazywać swojej starszej siostrze,jasne?
Justin podszedł tak blisko Christiana,że brat musiał zadzierać głowę do góry.
Christian: T-Tak,nic im nie powiem! Nie widziałem Cię!
Justin: Bo nic nie widziałeś.
Mały szybko pobiegł do swojego pokoju,a ja walnęłam Justina w ramię.
Justin: Auu! A to za co było?
Victoria: Nie powinieneś go tak zastraszać!
Justin: Nic mu nie jest.
Bieber złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie.Nasze usta dzieliło tylko parę centymetrów,gdy nagle zadzwonił telefon.
To był telefon Justina.Odebrał.
Justin: Halo? No to ja.Co?! Nie.Nie ma mowy.Kiedyś. Ja ciebie nie.I świetnie.Nara.Mówiłem Ci coś? Chcesz skończyć jak Smith? No właśnie,więc zamknij ryja.Cicho,suko.Nara.
Justin był wkurzony po tej rozmowie.
Chciał rzucić telefonem o podłogę,ale ja go zatrzymałam.Objęłam go w pasie.Justin opuścił rękę i położył mi ją na plecach.
Victoria: Powiesz mi o co chodzi?
Justin: Dzwoniła Villegas.
Victoria: Jasmine Villegas?
Justin: Tak.Cały czas do mnie dzwoni.Chce do mnie wrócić.Chodziliśmy kiedyś,chyba to było z 3 lata temu.Nadal jej się podobam.Teraz jeszcze bardziej,od kiedy przybrałem charakter niegrzecznego chłopca.Nienawidzę tej dziewczyny.
Victoria: Chodziłeś z Villegas?Po co?
Justin: Taa.Chciałem ją przelecieć.
Wdrygnęłam się.Justin przytulił mnie mocniej.
Justin: Ale Ciebie,kochanie,nie chcę przelecieć.
Victoria: Nie jestem 'atrakcyjna' ?
Jus się uśmiechnął.
Justin: Jesteś piękna.Nawet atrakcyjna w połowie Cię nie opisuje,kotku.
Justin przyciągnął mnie do siebie bliżej i pocałował mnie w usta.Nie przerywając pocałunku,oplotłam ręce wokół jego szyi,przyciągając go bliżej.
Ten owinął ręce wokół mojej talii.
Po chwili chłopak przygryzł mi dolną wargę,na co cicho jęknęłam.
Poczułam jak się łobuziersko uśmiecha i po raz ostatni załączył nasze usta.
Kiedy przestaliśmy,oparłam się o ścianę.Justin położył swoje dwie ręce po dwóch stronach mojej głowy.
Westchnęłam.
Justin: Pomyliłem się.
Uniosłam brwi do góry.
Justin: Jesteś przepiękna.
Pocałował mnie w usta i się odsunął.
Zarumieniłam się.
Justin: Możesz gdzieś ze mną pojechać na noc? Przywiózłbym Cię ok. 5 - 6 nad ranem.
Victoria: Raczej tak.Tylko coś trzeba zrobić z Christianem.
Justin: Powiesz mu że jedziesz na noc do koleżanki.
Poszłam do pokoju Christiana.Ten grał sobie na PSP.
Victoria: Christian.
Christian: Słucham.
Victoria: Jadę na noc do koleżanki.Jakby się rodzice pytali to powiedz im właśnie że jadę do Jade.I masz być w łóżku o 22:00.Rodzice wtedy wracają.
Christian: Okay.
Wyszłam z pokoju.Justin stał obok.
Justin: Udało się?
Victoria: Tak. :)
Justin: Jedziesz ze mną na imprezę u Nialla?
Victoria: Chętnie,Justin.
Justin: To chodź się przebrać.
Wzięłam czarną mini i poszłam się przebrać do łazienki.Włosy rozpuściłam,spryskując je lakierem.
Założyłam wysokie szpilki.
Wyszłam z łazienki.Justin na mnie czekał.Kiedy mnie zobaczył,to zmierzył mnie wzrokiem.
Justin: Jesteś seksowna kicia.
Chłopak wziął mnie za rękę i wyszliśmy z domu.
Weszliśmy do jego samochodu.
Jechaliśmy gdzieś tak z 10-15 minut.
Była za dziesięć 21:00,kiedy Justin zaparkował samochód przed dużą willą.
Victoria: Nie wysiadamy?
Justin: Poczekaj.Chcesz, żeby jacyś nieznani kolesie Cię podrywali?
Victoria: Dlaczego mieliby mnie podrywać?
Justin: Bo jesteś śliczna.To więc chcesz?
Victoria: Nie za bardzo.
Jus się uśmiechnął.
Justin: To mam pomysł.Będziesz udawała moją dziewczynę.Wszyscy mnie znają i wiedzą,że gdy mam dziewczynę,a ktoś ośmieli jej się dotknąć to będzie dla niego ostatni dzień na Ziemi.
Victoria: Spoko,mogę udawać.
Justin: Żeby wszyscy uwierzyli musimy się często całować.Wierz mi,całowanie się z Tobą...Masz zarąbiste usta.
Victoria: Dziękuję.
Zarumieniłam się.
Wyszliśmy z samochodu.
Justin szybko do mnie podbiegł i mnie pocałował.
Victoria: Tak teraz?
Justin: To była rozgrzewka,kochanie.
Victoria: Ok.Duży ten dom,prawda.
Justin: Mam 3 razy większy, baby.
Złapał mnie za rękę i weszliśmy do willi.
Od samego progu przywitał nas Niall i jakaś dziewczyna.
Niall: Siemka,Justin! To pewnie twoja dziewczyna! To jest moja - Sophie.
Sophie: Cześć.
Justin: Yo,Niall.Cześć,jestem Justin,a to jest moja dziewczyna Victoria.
Wszyscy uścisnęliśmy sobie dłonie.
Poszliśmy na parkiet.
Justin cały czas mnie obejmował za brzuch.
Nagle Niall się do nas odwrócił i krzyknął:
Niall: Całus! Całus! Całus!
Justin: Okay.Chodź tu,koteczku.
Mój żołądek wywinął fikołka,kiedy usłyszałam jak mnie nazwał. Koteczku.
Justin przyciągnął mnie do siebie i bardzo czule wpił się w moje usta.
Po chwili się odsunął.
Uśmiechnął się do mnie.
Zaczęła grać muzyka.
Justin,zawsze chętny do tańczenia,złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę parkietu.
Victoria: Justin...ja nie potrafię tańczyć.
Justin: Nic nie szkodzi,skarbie.
Justin złapał mnie za ręce ze splecionymi palcami i zaczął ze mną tańczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz