Poszliśmy znowu tańczyć.Justin cały czas obejmował mnie w talii,jakby się bał,że Luke zechce mnie porwać.
Victoria: Jus,ja idę się napić.
Justin: Idę z Tobą,kochanie.
Bieber złapał mnie za rękę i podeszliśmy do baru.
Justin: Poproszę colę.
Victoria: Na spółę?
Justin: Lepiej jest na spółę,ale jeżeli chcesz to mogę Ci wziąć drugą.
Victoria: Nie trzeba.Będę pić z Tobą.To żaden problem.
Barman postawił szklankę coli na blacie.Najpierw ja się napiłam, potem Justin. Bieber na chwilę się odwrócił,bo ktoś go zawołał.
Wtedy poczułam,jak ktoś mnie ciągnie do tyłu.Zaczęłam piszczeć,ale wtedy ktoś zakrył mi usta ręką.Ten ktoś zawlókł mnie do łazienki. Spojrzałam na twarz tej osoby. To był Luke! Zaciągnął mnie do kabiny. Zaczął mnie całować po szyi, ale ja za nic w świecie nie chciałam mu się oddać. Mogłabym się (
jeżeli byłoby to konieczne ) oddać Justinowi,ale nie Luke'owi ! Chłopak chciał ze mnie ściągnąć sukienkę,ale ja go odepchnęłam. Walnął plecami o ścianę kabiny.Szybko się otrząsnął i podbiegł do mnie,całując mnie w usta. Nie odwzajemniłam pocałunku. Chciałam go przerwać,ale on napierał na mnie swoim całym ciałem.
Nagle do kabiny wbiegł (niewiem jakim cudem) Justin. Odepchnął ode mnie Luke'a. Złapał mnie w talii i pomógł mi się pozbierać. Pocałował mnie w policzek i uderzył Luke'a w szczękę. Zaczęli się bić. Na szczęście Justin wygrał z Luke'iem. Bieber wziął mnie za rękę i wybiegliśmy z toalety. Justin poszedł ze mną na drugie piętro,gdzie było pusto i cicho.
Justin: Jestem idiotą.
Victoria: Nie jesteś.
Justin: Jestem,bo pozwoliłem na to,by ten dupek Cię dotknął.
Justin objął mnie w talii.
Victoria: Nic mi się nie stało.
Justin: Co on Ci zrobił?
Victoria: Pocałował mnie w usta,zaczął się do mnie dobierać...
Justin: Pocałował Cię...w usta?
Jus wyglądał na załamanego.
Justin: Dotknął Cię...dotknął Twoich ust...Zabiję skurwys*na.
Victoria: Justin!
Położyłam ręce na barkach chłopaka.
Victoria: Nie odwzajemniłam pocałunku,okay?
Justin: Nie? A powiesz mi kto lepiej całuje? Ja czy on?
Victoria: Ty o tysiąc razy lepiej.
Justin się uśmiechnął i zaczął mnie całować.Ręce położył na moje biodra.Przycisnął mnie do ściany.
Odwzajemniałam jego miękkie pocałunki.
Powoli przestawaliśmy.
Victoria: Justin...
Justin: Tak wiem,kochanie.
Justin jeszcze raz mnie pocałował i się odsunął.
Ogarnęliśmy się trochę i zeszliśmy na dół. I w pośpiechu wyszliśmy z domu. Justin ciągnął mnie za rękę. Szliśmy chodnikiem. Nagle zauważyliśmy, jak jakiś samochód się przed nami zatrzymał. Szyba obniżyła się i zobaczyliśmy Sophie na miejscu pasażera i Nialla za kierownicą.
Niall: Wsiadajcie!
Justin otworzył mi drzwi i dał mi pierwszej wejść.Kiedy już siedziałam w samochodzie,zapięłam się pasem.Siedziałam 'za' Niallem a Justin siedział za Sophie.
Bieber położył mi rękę na udzie, mamrocząc ''
Wszystko będzie dobrze. ''...
I JAK MA TUTAJ BYĆ DOBRZE? LEDWO CO UCIEKLIŚMY PO BÓJCE, W KTÓREJ UCZESTNICZYŁ JUSTIN,A TERAZ JEDZIEMY SAMOCHODEM NIEWIADOMO GDZIE!
Justin: Gdzie jedziemy?
Niall: Ja z Sophie mieliśmy jechać do sklepu,bo skończyło się piwo.
Uniosłam brwi.Justin zaśmiał się,patrząc mi w oczy.
Victoria: Co jest? Co Cię tak śmieszy?
Justin: Jesteś taka urocza,kiedy jesteś zakłopotana.
Odpiął się z pasa i przesiadł się na siedzenie na środku.
Jus trącił nosem moją szyję.Objął mnie w pasie.
Niall: JUSTIN ZAPNIJ PASY!
Justin wywrócił oczami i zapiął się.
Złapał moją rękę.
Justin: Pytam się ponownie - gdzie jedziemy?
Sophie: Jedziemy po to piwo.
Justin nachylił się do mojego ucha.
Justin: Świetnie grasz. Teraz czas na buziaka.
Nim się zorientowałam, Justin się do mnie przysunął i lekko musnął moje usta.
Sophie: Aww.
To było takie dziwne. Jeszcze nigdy wcześniej nie okłamywałam ludzi,a teraz NIBY chodzę z Justinem....
Justin: Mała, wszystko ok?
Victoria: Tak, tak.
Justin: Kocham Cię,wiesz?
Powiedział to głośno i wyraźnie, (chyba żeby każdy usłyszał) przytulając się do mojej klatki piersiowej.
Victoria: Tak...emm...
Byłam w małym szoku, jak usłyszałam że Justin do mnie powiedział że mnie KOCHA..Wiem,wiem,to było na niby ale zawsze coś. ; )
Jego postawione włosy załaskotały mnie w podbródek i szyję. (to musi być fajne uczucie, nie? )
*
Dojechaliśmy do sklepu. Sophie i Niall poszli kupić to piwo , a ja zostałam sam na sam w samochodzie z Justinem.
Victoria: Justin...
Justin: Co się stało, kotku?
Victoria: Wtedy, jak powiedziałeś że mnie kochasz...
Justin: Musiałem coś powiedzieć.A co?
Victoria: Nic,nic.
Odparłam, lekko przygnębiona. Justin od razu się do mnie przysunął. Palcem podniósł mój podbródek do góry.
Justin: Kocham Cię,kotku.
Zamilkłam,patrząc się w jego czekoladowe oczy.
Victoria: Przecież z nami nikogo nie ma, nie musisz udawać...
Justin: Ja nie udaję.
Uśmiechnął się i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
Nagle do auta weszli Sophie i Niall.
Niall: Eeej, my już jesteśmy.
Odsunęłam się od Justina i jego malinowych ust.
Sophie: Niall, może ja teraz poprowadzę?
Niall: Okej, kotku. A tak w ogóle to masz coś do mojej jazdy autem?!
Sophie: No mam! Masz taką zabójczą prędkość?!...Moja babcia jeździ szybciej!
Niall: O! Teraz porównujesz mnie do swojej babci??
Ja z Justinem siedzieliśmy cicho z tyłu,obserwując jak ''zakochani'' się kłócą
Sophie: Tak!
Justin: Ale naprawdę nie musicie.....
Sophie i Niall: CICHO!
Justin zamilkł i przytulił się do mojej ręki.
Palcami przeczesywałam mu włosy. Jus się uśmiechnął.
Justin: Wiesz co wtedy miałem na myśli, kiedy powiedziałem że Cię kocham? Przed chwilą...
Victoria: Co takiego? :)
Justin: Że....
Sophie nagle wydarła się na cały samochód tak,że ja i Justin (może i też Niall) stanęliśmy jak wryci.
Sophie: NIALL, TY EGOISTO!
Niall: Sophie, naprawdę ....
Justin: Przestań...
Victoria: Sophie,...
Sophie: Niall, przesiądź się.
Horan, z miną zbitego psa, przesiadł się na miejsce pasażera,a Sophie usiadła na miejscu kierowcy.
Sophie pewnie poczuła adrenalinę i przyspieszyła.Jechała chyba z 180km/h.
Nagle zobaczyliśmy czerwono-niebieskie światła za sobą i sygnał.
To była policja.
Justin szybko odwrócił się i popatrzył przez tylną szybę.Przygryzł wargę.
Victoria: Justin, wszystko będzie ok...
Justin: Dzięki, ale przecież ja pobiłem Luke'a. Pewnie teraz mnie szukają.
Victoria: Lub przekroczyliśmy prędkość,głuptasie.
Pogłaskałam Justina po ręce.
Spojrzał mi w oczy i pokiwał głową.
Złapał mnie za rękę.
Faktycznie,to była policja.I to do nas.Justin zacisnął swoje palce wokół moich, kiedy zjeżdżaliśmy na pobocze.Sama się bałam.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
6.
Dzisiaj = pechowy dzień.
Dziwnie powinnam się czuć, jak on umawia się z inną?
Powracając do
bloga.
Policja złapała czwórkę bohaterów. I co będzie dalej?
Czytaj bloga Dark Skies.He Is Coming.
Czytaj,komentuj,dziel.
*Podziękowania dla Zosi za pomoc w napisaniu rozdziału w tak trudnym dla mnie dniu. DZIĘKUJĘ. < 3