czwartek, 23 maja 2013

Seven.

Dzień dobry, tutaj Michael Rocks,posterunkowy z Komisariatu Policji w Atlancie. Proszę o ukazanie dokumentów tożsamności. -powiedział policjant.

Sophie nerwowo sięgnęła do swojej torebki.Wyciągnęła dokumenty itd. Policjant wytłumaczył, dlaczego nas zatrzymano.Oczywiście prędkość.
Justin przysunął głowę blisko mojego ucha.
Justin: Kochanie,..ja...
Victoria: Shh, Jus.
Justin odsunął się ode mnie i popatrzył mi w oczy.Patrzyliśmy sobie w oczy,póki znowu nie wyrwał nas krzyk Sophie.
Sophie: Ile? Panie władzo,aż 1000$ ?
Policjant: Nie mogę obniżyć.Przyjmuje pani mandat?
Sophie: Tak,emm,tak.
Zapisano Sophie mandat. Nadal staliśmy.
Niall: Sophie...
Sophie: Przez Ciebie,Ciebie i Ciebie straciłam aż 1000$ !
Niall i Victoria i Justin: Jak to przez nas?
Sophie zmierzyła nas wszystkich wzrokiem i odjechaliśmy.
Mieliśmy jechać na stację benzynową,by zatankować samochód. Patrzyłam przez szybę.Drzewa i budynki przelatywały mi przed oczami.Myślałam o mnie i Justinie.


W końcu dojechaliśmy na tą stację.Sophie i Niall poszli zatankować wóz.A ja i Justin zostaliśmy w aucie.
Victoria: Boję się.
Justin: Niema czego. Jestem przy Tobie,a przy mnie jesteś bezpieczna.
Victoria: Jest, Justin ! Przed chwilą zatrzymała nas policja,teraz uciekamy z imprezy...
Justin: Pojechaliśmy po napoje!
Victoria: Tak,zaliczając po drodze milion sklepów i policję na karku.
Wywróciłam oczami i spojrzałam w okno.Niall stał i tankował.
Justin: Kochanie, no.
Popatrzyłam się na niego kątem oka.
Victoria: Słucham?
Justin: Gniewasz się na mnie?
Victoria: Może.
Justin: Za co?
Victoria: Niewiem,może za to,że przez Ciebie możemy zostać zatrzymani?!
Justin: Nie martw się,kotku. Jakby nas rzeczywiście zatrzymali,to ja powiem, że ty nie jesteś w to zamieszana.
Spojrzałam mu w oczy.
Victoria: Naprawdę?
Justin: Tak.
Nagle do samochodu weszła Sophie. W rękach trzymała hot-dogi.
Sophie: Proszę.
Wręczyła nam po hot-dogu. Popatrzyłam zdezonrientowana na Biebera.Ten popatrzył się na mnie tym samym spojrzeniem, po czym zaczął jeść.

Też zaczęłam jeść.Kiedy skończyłam,wytarłam się chusteczką.Justin się do mnie przytulił.
Justin: Kocham Cię. < 3

 
 

Six.

Poszliśmy znowu tańczyć.Justin cały czas obejmował mnie w talii,jakby się bał,że Luke zechce mnie porwać.
Victoria: Jus,ja idę się napić.
Justin: Idę z Tobą,kochanie.
Bieber złapał mnie za rękę i podeszliśmy do baru.
Justin: Poproszę colę.
Victoria: Na spółę?
Justin: Lepiej jest na spółę,ale jeżeli chcesz to mogę Ci wziąć drugą.
Victoria: Nie trzeba.Będę pić z Tobą.To żaden problem.
Barman postawił szklankę coli na blacie.Najpierw ja się napiłam, potem Justin. Bieber na chwilę się odwrócił,bo ktoś go zawołał.
Wtedy poczułam,jak ktoś mnie ciągnie do tyłu.Zaczęłam piszczeć,ale wtedy ktoś zakrył mi usta ręką.Ten ktoś zawlókł mnie do łazienki. Spojrzałam na twarz tej osoby. To był Luke! Zaciągnął mnie do kabiny. Zaczął mnie całować po szyi, ale ja za nic w świecie nie chciałam mu się oddać. Mogłabym się ( jeżeli byłoby to konieczne ) oddać Justinowi,ale nie Luke'owi ! Chłopak chciał ze mnie ściągnąć sukienkę,ale ja go odepchnęłam. Walnął plecami o ścianę kabiny.Szybko się otrząsnął i podbiegł do mnie,całując mnie w usta. Nie odwzajemniłam pocałunku. Chciałam go przerwać,ale on napierał na mnie swoim całym ciałem.
Nagle do kabiny wbiegł (niewiem jakim cudem) Justin. Odepchnął ode mnie Luke'a. Złapał mnie w talii i pomógł mi się pozbierać. Pocałował mnie w policzek i uderzył Luke'a w szczękę. Zaczęli się bić. Na szczęście Justin wygrał z Luke'iem. Bieber wziął mnie za rękę i wybiegliśmy z toalety. Justin poszedł ze mną na drugie piętro,gdzie było pusto i cicho.
Justin: Jestem idiotą.
Victoria: Nie jesteś.
Justin: Jestem,bo pozwoliłem na to,by ten dupek Cię dotknął.
Justin objął mnie w talii.
Victoria: Nic mi się nie stało.
Justin: Co on Ci zrobił?
Victoria: Pocałował mnie w usta,zaczął się do mnie dobierać...
Justin: Pocałował Cię...w usta?
Jus wyglądał na załamanego.
Justin: Dotknął Cię...dotknął Twoich ust...Zabiję skurwys*na.
Victoria: Justin!
Położyłam ręce na barkach chłopaka.
Victoria: Nie odwzajemniłam pocałunku,okay?
Justin: Nie? A powiesz mi kto lepiej całuje? Ja czy on?
Victoria: Ty o tysiąc razy lepiej.
Justin się uśmiechnął i zaczął mnie całować.Ręce położył na moje biodra.Przycisnął mnie do ściany.
Odwzajemniałam jego miękkie pocałunki.
Powoli przestawaliśmy.
Victoria: Justin...
Justin: Tak wiem,kochanie.
Justin jeszcze raz mnie pocałował i się odsunął.
Ogarnęliśmy się trochę i zeszliśmy na dół. I w pośpiechu wyszliśmy z domu. Justin ciągnął mnie za rękę. Szliśmy chodnikiem. Nagle zauważyliśmy, jak jakiś samochód się przed nami zatrzymał. Szyba obniżyła się i zobaczyliśmy Sophie na miejscu pasażera i Nialla za kierownicą.
Niall: Wsiadajcie!
Justin otworzył mi drzwi i dał mi pierwszej wejść.Kiedy już siedziałam w samochodzie,zapięłam się pasem.Siedziałam 'za' Niallem a Justin siedział za Sophie.
Bieber położył mi rękę na udzie, mamrocząc '' Wszystko będzie dobrze. ''...
I JAK MA TUTAJ BYĆ DOBRZE? LEDWO CO UCIEKLIŚMY PO BÓJCE, W KTÓREJ UCZESTNICZYŁ JUSTIN,A TERAZ JEDZIEMY SAMOCHODEM NIEWIADOMO GDZIE!
Justin: Gdzie jedziemy?
Niall: Ja z Sophie mieliśmy jechać do sklepu,bo skończyło się piwo.
Uniosłam brwi.Justin zaśmiał się,patrząc mi w oczy.
Victoria: Co jest? Co Cię tak śmieszy?
Justin: Jesteś taka urocza,kiedy jesteś zakłopotana.
Odpiął się z pasa i przesiadł się na siedzenie na środku.
Jus trącił nosem moją szyję.Objął mnie w pasie.
Niall: JUSTIN ZAPNIJ PASY!
Justin wywrócił oczami i zapiął się.
Złapał moją rękę.
Justin: Pytam się ponownie - gdzie jedziemy?
Sophie: Jedziemy po to piwo.
Justin nachylił się do mojego ucha.
Justin: Świetnie grasz. Teraz czas na buziaka.
Nim się zorientowałam, Justin się do mnie przysunął i lekko musnął moje usta.
Sophie: Aww.
To było takie dziwne. Jeszcze nigdy wcześniej nie okłamywałam ludzi,a teraz NIBY chodzę z Justinem....
Justin: Mała, wszystko ok?
Victoria: Tak, tak.
Justin: Kocham Cię,wiesz?
Powiedział to głośno i wyraźnie, (chyba żeby każdy usłyszał) przytulając się do mojej klatki piersiowej.
Victoria: Tak...emm...
Byłam w małym szoku, jak usłyszałam że Justin do mnie powiedział że mnie KOCHA..Wiem,wiem,to było na niby ale zawsze coś. ; )
Jego postawione włosy załaskotały mnie w podbródek i szyję. (to musi być fajne uczucie, nie? )

*

Dojechaliśmy do sklepu. Sophie i Niall poszli kupić to piwo , a ja zostałam sam na sam  w samochodzie z Justinem.
Victoria: Justin...
Justin: Co się stało, kotku?
Victoria: Wtedy, jak powiedziałeś że mnie kochasz...
Justin: Musiałem coś powiedzieć.A co?
Victoria: Nic,nic.
Odparłam, lekko przygnębiona. Justin od razu się do mnie przysunął. Palcem podniósł mój podbródek do góry.
Justin: Kocham Cię,kotku.
Zamilkłam,patrząc się w jego czekoladowe oczy.
Victoria: Przecież z nami nikogo nie ma, nie musisz udawać...
Justin: Ja nie udaję.
Uśmiechnął się i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
Nagle do auta weszli Sophie i Niall.
Niall: Eeej, my już jesteśmy.
Odsunęłam się od Justina i jego malinowych ust.
Sophie: Niall, może ja teraz poprowadzę?
Niall: Okej, kotku. A tak w ogóle to masz coś do mojej jazdy autem?!
Sophie: No mam! Masz taką zabójczą prędkość?!...Moja babcia jeździ szybciej!
Niall: O! Teraz porównujesz mnie do swojej babci??
Ja z Justinem siedzieliśmy cicho z tyłu,obserwując jak ''zakochani'' się kłócą
Sophie: Tak!
Justin: Ale naprawdę nie musicie.....
Sophie i Niall: CICHO!
Justin zamilkł i przytulił się do mojej ręki.
Palcami przeczesywałam mu włosy. Jus się uśmiechnął.
Justin: Wiesz co wtedy miałem na myśli, kiedy powiedziałem że Cię kocham? Przed chwilą...
Victoria: Co takiego? :)
Justin: Że....
Sophie nagle wydarła się na cały samochód tak,że ja i Justin (może i też Niall) stanęliśmy jak wryci.
Sophie: NIALL, TY EGOISTO!
Niall: Sophie, naprawdę ....
Justin: Przestań...
Victoria: Sophie,...
Sophie: Niall, przesiądź się.
Horan, z miną zbitego psa, przesiadł się na miejsce pasażera,a Sophie usiadła na miejscu kierowcy.
Sophie pewnie poczuła adrenalinę i przyspieszyła.Jechała chyba z 180km/h.
Nagle zobaczyliśmy czerwono-niebieskie światła za sobą i sygnał.
To była policja.
Justin szybko odwrócił się i popatrzył przez tylną szybę.Przygryzł wargę.
Victoria: Justin, wszystko będzie ok...
Justin: Dzięki, ale przecież ja pobiłem Luke'a. Pewnie teraz mnie szukają.
Victoria: Lub przekroczyliśmy prędkość,głuptasie.
Pogłaskałam Justina po ręce.
Spojrzał mi w oczy i pokiwał głową.
Złapał mnie za rękę.
Faktycznie,to była policja.I to do nas.Justin zacisnął swoje palce wokół moich, kiedy zjeżdżaliśmy na pobocze.Sama się bałam.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
6.
Dzisiaj = pechowy dzień.
Dziwnie powinnam się czuć, jak on umawia się z inną?
Powracając do bloga.
Policja złapała czwórkę bohaterów. I co będzie dalej?
Czytaj bloga Dark Skies.He Is Coming.
Czytaj,komentuj,dziel.
*Podziękowania dla Zosi za pomoc w napisaniu rozdziału w tak trudnym dla mnie dniu. DZIĘKUJĘ. < 3





wtorek, 21 maja 2013

Five.

Resztę wieczoru spędziliśmy na graniu w Fifę 13 na Xboxie 36O.Wprawdzie ja niewiem dlaczego pozwoliłam mu włączyć mojego Xboxa i dlaczego pozwoliłam sobie zagrać w tą grę.
Graliśmy przez ok.godzinę.
Szczęście,że miałam 2 pady i że nikogo nie było w domu oprócz nas.Gdyby nagle do domuy weszła Ella czy rodzice byłabym po prostu martwa.
I tak już mam przerąbane,bo Christian wie i lada chwila rodzice się dowiedzą.
Nagle do pokoju wszedł właśnie Chris.
Christian: O! Gracie na Xbox'ie beze mnie? I to w Fifę??
Victoria: Czekaj! Nie możesz nic powiedzieć rodzicom o Justinie...
Christian: O kim?
Victoria: O nim no.
Wskazałam na Justina,który siedział i patrzył się na nas z wyraźnym zainteresowaniem.
Christian: I co będę z tego miał,jak im nie powiem?
Victoria: Wszystko! Proszę,nie mów im!
Nagle wstał Justin i złapał mnie za biodra,przesuwając do tyłu,za siebie.
Justin: Chwila.Ty,młody,nie masz prawa rozkazywać swojej starszej siostrze,jasne?
Justin podszedł tak blisko Christiana,że brat musiał zadzierać głowę do góry.
Christian: T-Tak,nic im nie powiem! Nie widziałem Cię!
Justin: Bo nic nie widziałeś.
Mały szybko pobiegł do swojego pokoju,a ja walnęłam Justina w ramię.
Justin: Auu! A to za co było?
Victoria: Nie powinieneś go tak zastraszać!
Justin: Nic mu nie jest.
Bieber złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie.Nasze usta dzieliło tylko parę centymetrów,gdy nagle zadzwonił telefon.
To był telefon Justina.Odebrał.
Justin: Halo? No to ja.Co?! Nie.Nie ma mowy.Kiedyś. Ja ciebie nie.I świetnie.Nara.Mówiłem Ci coś? Chcesz skończyć jak Smith? No właśnie,więc zamknij ryja.Cicho,suko.Nara.
Justin był wkurzony po tej rozmowie.
Chciał rzucić telefonem o podłogę,ale ja go zatrzymałam.Objęłam go w pasie.Justin opuścił rękę i położył mi ją na plecach.
Victoria: Powiesz mi o co chodzi?
Justin: Dzwoniła Villegas.
Victoria: Jasmine Villegas?
Justin: Tak.Cały czas do mnie dzwoni.Chce do mnie wrócić.Chodziliśmy kiedyś,chyba to było z 3 lata temu.Nadal jej się podobam.Teraz jeszcze bardziej,od kiedy przybrałem charakter niegrzecznego chłopca.Nienawidzę tej dziewczyny.
Victoria: Chodziłeś z Villegas?Po co?
Justin: Taa.Chciałem ją przelecieć.
Wdrygnęłam się.Justin przytulił mnie mocniej.
Justin: Ale Ciebie,kochanie,nie chcę przelecieć.
Victoria: Nie jestem 'atrakcyjna' ?
Jus się uśmiechnął.
Justin: Jesteś piękna.Nawet atrakcyjna w połowie Cię nie opisuje,kotku.
Justin przyciągnął mnie do siebie bliżej i pocałował mnie w usta.Nie przerywając pocałunku,oplotłam ręce wokół jego szyi,przyciągając go bliżej.
Ten owinął ręce wokół mojej talii.
Po chwili chłopak przygryzł mi dolną wargę,na co cicho jęknęłam.
Poczułam jak się łobuziersko uśmiecha i po raz ostatni załączył nasze usta.
Kiedy przestaliśmy,oparłam się o ścianę.Justin położył swoje dwie ręce po dwóch stronach mojej głowy.
Westchnęłam.
Justin: Pomyliłem się.
Uniosłam brwi do góry.
Justin: Jesteś przepiękna.
Pocałował mnie w usta i się odsunął.
Zarumieniłam się.
Justin: Możesz gdzieś ze mną pojechać na noc? Przywiózłbym Cię ok. 5 - 6 nad ranem.
Victoria: Raczej tak.Tylko coś trzeba zrobić z Christianem.
Justin: Powiesz mu że jedziesz na noc do koleżanki.
Poszłam do pokoju Christiana.Ten grał sobie na PSP.
Victoria: Christian.
Christian: Słucham.
Victoria: Jadę na noc do koleżanki.Jakby się rodzice pytali to powiedz im właśnie że jadę do Jade.I masz być w łóżku o 22:00.Rodzice wtedy wracają.
Christian: Okay.
Wyszłam z pokoju.Justin stał obok.
Justin: Udało się?
Victoria: Tak. :)
Justin: Jedziesz ze mną na imprezę u Nialla?
Victoria: Chętnie,Justin.
Justin: To chodź się przebrać.
Wzięłam czarną mini i poszłam się przebrać do łazienki.Włosy rozpuściłam,spryskując je lakierem.
Założyłam wysokie szpilki.
Wyszłam z łazienki.Justin na mnie czekał.Kiedy mnie zobaczył,to zmierzył mnie wzrokiem.
Justin: Jesteś seksowna kicia.
Chłopak wziął mnie za rękę i wyszliśmy z domu.
Weszliśmy do jego samochodu.
Jechaliśmy gdzieś tak z 10-15 minut.
Była za dziesięć 21:00,kiedy Justin zaparkował samochód przed dużą willą.
Victoria: Nie wysiadamy?
Justin: Poczekaj.Chcesz, żeby jacyś nieznani kolesie Cię podrywali?
Victoria: Dlaczego mieliby mnie podrywać?
Justin: Bo jesteś śliczna.To więc chcesz?
Victoria: Nie za bardzo.
Jus się uśmiechnął.
Justin: To mam pomysł.Będziesz udawała moją dziewczynę.Wszyscy mnie znają i wiedzą,że gdy mam dziewczynę,a ktoś ośmieli jej się dotknąć to będzie dla niego ostatni dzień na Ziemi.
Victoria: Spoko,mogę udawać.
Justin: Żeby wszyscy uwierzyli musimy się często całować.Wierz mi,całowanie się z Tobą...Masz zarąbiste usta.
Victoria: Dziękuję.
Zarumieniłam się.
Wyszliśmy z samochodu.
Justin szybko do mnie podbiegł i mnie pocałował.
Victoria: Tak teraz?
Justin: To była rozgrzewka,kochanie.
Victoria: Ok.Duży ten dom,prawda.
Justin: Mam 3 razy większy, baby.
Złapał mnie za rękę i weszliśmy do willi.
Od samego progu przywitał nas Niall i jakaś dziewczyna.
Niall: Siemka,Justin! To pewnie twoja dziewczyna! To jest moja - Sophie.
Sophie: Cześć.
Justin: Yo,Niall.Cześć,jestem Justin,a to jest moja dziewczyna Victoria.
Wszyscy uścisnęliśmy sobie dłonie.
Poszliśmy na parkiet.
Justin cały czas mnie obejmował za brzuch.
Nagle Niall się do nas odwrócił i krzyknął:
Niall: Całus! Całus! Całus!
Justin: Okay.Chodź tu,koteczku.
Mój żołądek wywinął fikołka,kiedy usłyszałam jak mnie nazwał. Koteczku.
Justin przyciągnął mnie do siebie i bardzo czule wpił się w moje usta.
Po chwili się odsunął.
Uśmiechnął się do mnie.
Zaczęła grać muzyka.
Justin,zawsze chętny do tańczenia,złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę parkietu.
Victoria: Justin...ja nie potrafię tańczyć.
Justin: Nic nie szkodzi,skarbie.
Justin złapał mnie za ręce ze splecionymi palcami i zaczął ze mną tańczyć.

poniedziałek, 20 maja 2013

Four.

Były 2 godziny po tym,jak Justin mnie podwiózł i powiedział mi,że jeszcze mnie odwiedzi...
Ale jak?
Cóż,to jest DANGER, pewnie ma swoje jakieś sposoby itd.
*
19:3O.
Siedzę przy biurku i rysuję sobie w notesie.Nagle do mojego pokoju wchodzi Christian.
Christian: Ej,Victoria.
Victoria: Tak?
Christian: Wiszę Ci 15 złotych.
Victoria: Za co?
Christian: No za to że jeżeli nie wstaniesz w ciągu 5 minut to ja sobie wejdę do twojego pokoju i będę sobie robić w nim co chcę. Ale ty wstałaś przed czasem więc dostajesz 15 zł.
Victoria: Uu,Christian jakiś ty uczciwy.
Poczochrałam jego włosy.
Christian: Aaa! Czy ty sobie zdajesz sprawę przez ile je układałem?!
Victoria: Oj tam,oj tam.Mamy przecież jeszcze lakier do włosów w łazience.
Christian: Wątpię.Dzisiaj rano zużyłem ostatnią resztkę tego lakieru.
Victoria: No to brawo.
Christian: No co,muszę jakoś wyglądać,a nie tak jak ty!
Victoria: Coś ty powiedział?! Przegiąłeś!
Rzuciłam się na młodszego brata i złapałam go za 'irokeza' ,energicznie pociągając w górę,przy okazji zadając mu ból.
Christian: AUU! Puszczaj! Puszczaj!
Victoria: Ładnie przeproś,Christian.
Christian: Dobra,przepraszam,przepraszam! Jesteś piękna!
Nagle usłyszeliśmy głos dochodzący z balkonu.
Ktoś: Piękna to mało powiedziane.
Z ciemności wyłonił się nie kto inny jak Danger.
Zatkało mnie.Nie spodziewałam się,że Danger,zamiast wejść do domu przez drzwi jak normalny człowiek,to on wchodzi sobie przez balkon.
Szczęście,że drzwi balkonowe były otwarte.
Justin: Cześć,kochanie.
Powiedział chłopak i przyciągnął mnie do siebie,całując w policzek.
Victoria: Tak,cześć Justin.
Christian: Wow,to jest Twój chłopak?
Justin: A co,nie widać?
Victoria: Cicho! Nie,to nie jest mój chłopak.
Justin przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie,ale wtedy ja go odepchnęłam.
Christian: Dziwne.On mówi że chodzicie.
Justin: No bo tak jest.
Victoria: Nie gadaj głupot,NIE.
Justin: Tak jest.
Victoria: Nie jest.
Justin: Jest.
Victoria: Nie jest.
Justin: Jest,kotku.
Victoria: Nie,nie jest,Bieber!
Christian: Przerwijcie ten bardzo inteligentny monolog.
Victoria: Nie jest. (*syknęłam do Biebera*)
Justin: Jes...
Christian: ZAMKNĄĆ SIĘ!
Justin: I tak jest.
Justin owinął rękę wokół mojej talii i przyciągnął mnie do siebie.Jego usta lekko musnęły moje.Wszystko nagle się zatrzymało.
Przeklnęłam chłopaka w myślach: " Justin! Dlaczego mnie pocałowałeś? "
Victoria: Justin...
Christian: Doobra? I ty mówisz że nie jesteście razem.
Victoria: Bo nie...
Justin: Shh,kotku,tylko my wiemy,co do siebie czujemy.
Powiedział Bieber,puszczając mi oczko.
Wywróciłam oczami,a Chris wyszedł z pokoju.
Zamknęłam za nim drzwi na klucz.
Victoria: A co to miało być?!
Justin: No jak to co?
Chłopak wsadził ręce do kieszeni,pozwalając swoim kciukom wystawać.
Wzruszył ramionami.Uniosłam ręce do góry i je opuściłam z oburzenia.
Justin: Dobrze,dobrze,przepra....ee.
Zamrugałam.
Victoria: Słucham? Co tam mamroczesz?
Justin: Przepraszam.
Victoria: Za cału...
Justin: Tak,za całusa,kotku.
Zmierzyłam go wzrokiem i ręce dałam na biodra.
Odwróciłam się do niego plecami - chciałam wziąć swój telefon,który leżał na łóżku.
Nagle poczułam jak Justin złapał mnie za biodra i przyciągnął mnie do siebie.
Justin: Przepraszam.
Szepnął mi na ucho,po czym mnie pocałował w policzek.

------------------------------------------------------------------------------------------------------
UWAGA!
UWAGA!
Ten rozdział pisałam z Zosią W. w szkole na historii a potem w domu i w samochodzie < 3 Nanana <3

środa, 15 maja 2013

Three.

Po tym,jak Bieber delikatnie pocałował mnie w kącik ust,byłam w szoku.Nie spodziewałam się tego po nim.
Justin spojrzał mi w oczy. Miał takie piękne oczy...
Justin wyrwał mnie z zamyślenia,machając rękę przez moimi oczami.
Justin: Mała,wszystko okay?
Victoria: Tak,wszystko ok,tylko się zamyśliłam.
Justin się zaśmiał.Cały czas trzymał jedną dłoń na moim policzku,a drugą na biodrze.
Justin: Chyba wiem o czym?
Victoria: Tak?
Justin: Ty. Myślisz. O. Mnie.
Jus się uśmiechnął.
Zmrużyłam oczy.
Victoria: Tak napewno.Może jeszcze myślę o tym,że będziemy razem i w ogóle się ożenimy,co? (:
Justin: Kochanie,ja jestem wolny. :D
Victoria: Widzę,że nie jedyna nie znalazłam tej drugiej połówki...
Justin pogłaskał mnie po policzku.
Justin: Mamy jeszcze czas.Co myślisz o środzie?
Victoria: Jak to o środzie?
Justin: No czy chcesz się ze mną spotkać w środę,kotku?
Victoria: Chętnie,Justin.
Bieber się uśmiechnął.
Justin: Jeszcze Cię gdzieś zabiorę.
Justin mnie puścił i weszliśmy do samochodu.
Jechaliśmy blisko 15 minut zanim samochód się zatrzymał.
Victoria: To tutaj?
Justin pokiwał głową.
Justin: Tak.Tutaj przyjeżdżałem z tatą i dziadkiem kiedy byłem mały.
Chłopak uśmiechnął się,pewnie przypominając sobie wspomnienia,patrząc w dal.
Wyszliśmy z samochodu.Byliśmy na górze,z której było widać całą panoramę miasta.
Victoria: Jejku,jak tu pięknie!
Justin: Prawda.Przyjeżdżam tutaj kiedy jestem wkurzony.To mnie odizolowuje od wszystkiego.
Victoria: Fajnie,że masz takie miejsce,do którego możesz sobie przyjechać kiedy chcesz.Ja takiego nie mam.Chyba że mam na myśli plany przed zaśnięciem.
Justina to rozśmieszyło.
Justin: Skarbie,masz poczucie humoru.
Zarumieniłam się.
Justin: Teraz możemy tutaj razem przyjeżdżać.
Victoria: Tak. :))
Justin się uśmiechnął,tym razem patrząc nie w dal,ale na mnie.
Justin: Wiesz, jesteś jedyną osobą,która dowiedziała się o tym miejscu?Tak to nikt tutaj nie przyjeżdża.Nikomu nie powiedziałem nic o tym miejscu,oprócz Ciebie.Obiecaj mi,że nikomu nic nie powiesz.
Victoria: Obiecuję.
Justin: Dziękuję,kochanie.
Uśmiechnęłam się na słowo,jak mnie nazwał.Justin po chwili do mnie podszedł i mnie przytulił.
Justin: Chodźmy na spacer.
Pokiwałam głową.Justin złapał mnie za rękę ze splecionymi palcami.Szliśmy drogą.
Justin: Mogę Cię trzymać?
Victoria: Jasne,Justin.A opowiedz mi to,co miałeś mi opowiedzieć w restauracji.
Justin: Aha! Cholera,zapomniałem! Dobrze,mogę Ci opowiedzieć.
Pokiwałam głową.
Justin zabawnie odchrząknął.
Justin: To było tak.Na początku moja mama poznała Scootera Brauna.On był współzałożycielem jednej firmy muzycznej.Uznał,że mam talent do śpiewania.Nie mylił się.Nagraliśmy parę piosenek i wysłaliśmy je do głównego założyciela,L.A.Reida.On gadał to samo co Scooter.Że mam talent i bla bla.I zacząłem nagrywać piosenki.Dostawałem za to kasę.Nie chciałem być sławny.Scooter był moim menedżerem,ale nie na długo.Kochanie, w końcu zaczęło mnie to nudzić.Braun nadal jest moim menedżerem,ale tym razem nie mam o czym pisać piosenek.Odpuściłem sobie.I zacząłem żyć od nowa.Miałem z tego grube miliony.I tak to się zaczęło.
Kiedy Justin skończył,uśmiechnęłam się.
Victoria: Justin,ty śpiewasz? Aww.
Justin: Tak,ale cicho.Chyba mogę Ci zaufać,prawda,kotku?
Uśmiechnął się,przystawiając swoje czoło do mojego.Mój żołądek wywinął fikołka.
Victoria: Oczywiście. (:
Justin: Wracamy?
Victoria: Tak,muszę być w domu za 20 minut.
Justin: No to chodźmy.
Wsiedliśmy do samochodu.Jechaliśmy w drodze powrotnej też 15 minut.
W końcu dojechaliśmy pod mój dom.
Justin popatrzył mi w oczy.
Justin: Musisz iść?
Victoria: Tak.Wiesz,że nie chcę.
Justin: Haha,prawda.Spotkamy się jutro ( wtorek ) czy w środę?
Victoria: Jutro w szkole,Jus. ;)
Justin: No to tak.A śliczna.
Justin chciał zwrócić na siebie uwagę.
Justin: Dasz mi swój numer?
Mój żołądek ponownie wywinął fikołka.
Victoria: Tak,jasne.
Podałam mu swój telefon,a on mi swój.
Justin: Dzięki,mała.
Just puścił mi oczko.
Justin:Chodź do mnie na chwilę.
Przysunęłam się bliżej Biebera i wtedy on pocałował mnie w policzek,a ja jego też w policzek.
Justin: Do zobaczenia wieczorem,skarbie.
Victoria: Paa-a?? Co,jakim wieczorem?
Justin tylko spojrzał mi w oczy i szepnął: ,, I tak się dzisiaj zobaczymy, kochanie. ' '
Wyszłam z samochodu i pomachałam Justinowi.Już odchodziłam,gdy nagle poczułam parę rąk oplatających się wokół mojej talii.Zaczerpnęłam więcej powietrza.To był Justin.
Justin: Co,kotku,myślisz że sobie pójdziesz tak bez niczego? (:
Victoria: Jak bez niczego.
Justin: Coś mi się należy...
Powiedział i popukał się palcem w policzek.
Victoria: Ja już Ci dałam!
Justin pocałował mnie w policzek.
Justin: Teraz jesteś mi winna całusa w policzek.
Victoria: Masz ty,podrywaczu.
Obróciłam się do niego przodem i owinęłam ręce wokół jego szyi.Wyrafinowanie wydęłam usta i lekko pocałowałam go w policzek,unosząc nogę,jak to na damę przystało. ( :D )
Justin: O,dziękuję,kochanie.To pa.
Victoria: Papa.
Justin mi pomachał i wszedł do swojego samochodu.Ja mu odmachałam i weszłam do domu.Byłam najszczęśliwszą dziewczyną. (:

-----
THREE <3

Sama się zakochałam w Dangerze / Justinie.  (:
Dzisiaj w szkole sobie na nadgarstku napisałam markerem " Danger" . HAHAHAHAHAH.
No dobrze,co ja mam powiedzieć,mam nadzieję że Ci się spodoba. ;) Rozdział jest chyba długi,może mi się wydaje,pisałam go na telefonie w aplikacji Blogger (:
CIEKAWE JAK JUSTIN ODWIEDZI VICTORIĘ, NIE? :D
Czytaj , komentuj, śledź i polecaj.
:)

Two

Victoria's POV.


Wyszłam ze szkoły.Zaczęłam szukać wzrokiem samochodu Biebera,ale szybko zdałam sobie sprawę,że niewiem jak wygląda.
Nagle usłyszałam głos Justina.
Justin: Hej,Victoria!
Spojrzałam w kierunku,skąd dobiegało zawołanie.
Zauważyłam Justina,opierającego się o swój samochód.
Podeszłam do niego.
Justin: Hej,śliczna.
Victoria: Hejka, ale bez przesady, śliczna nie jestem.
Justin: Trudno,dla mnie jesteś.
Justin uprzejmie otworzył mi drzwi.
Weszłam do środka.Samochód mało nie kosztował - na zewnątrz był chromowany, a w środku wszystko ze skóry.
Po chwili Bieber usiadł obok mnie.Zmierzył mnie wzrokiem.Przygryzłam wargę,czując uczucie skrępowania.Chłopak się zaśmiał.
Odpalił silnik.
Victoria: To gdzie jedziemy?
Justin: Coś zjeść.
Powiedział z uśmiechem.
Victoria: Czy to randka?
To zdanie wyleciało z moich ust szybciej, zanim w ogóle zdążyłam pomyśleć.
Jus stanął na czerwonym świetle i spojrzał mi w oczy.
Justin: Jeżeli tak chcesz,to tak.To jest randka.
Ponownie przygryzłam wargę,tym razem z uśmiechem.
Danger strasznie mi się podobał.Był taki przystojny i...niegrzeczny. (:
Justin: Możemy podjechać do The French Laundry.
Victoria: A co to?
Justin: Powiem Ci,mała,że to jest najdroższa restauracja w całym mieście.
Just puścił mi oczko.Akurat zapaliło się zielone światło.Samochód ruszył.
Chłopak spojrzał na mnie.
Justin: Dlaczego nie odpowiadasz?
Victoria: Myślę.
Justin: Aha.A można wiedzieć o czym?
Victoria: O tym,że jedziemy do najdroższej restauracji w mieście!
Justin: A co,ty nie jeździsz do restauracji?
Victoria: Nie no,jeżdżę,ale może nie do najdroższych,przecież milionów na karcie nie mam..
Justin: Ja mam,dlatego tam Cię zabieram. :)
Victoria: Ale skąd ty...
Justin przyłożył mi palec do ust.
Justin: Obiecuję,powiem Ci w środku.
Podjechaliśmy pod restaurację.Od samego wjazdu było widać porządny parking i czystość wszędzie.Just otworzył mi drzwi.Wysiadłam.Zimne powietrze uderzyło z mocną siłą w moją twarz.
Justin: Hej, wszystko OK?
Victoria: Tak,tak.
Bieber puścił mnie przodem.Weszliśmy do środka.Już od drzwi wejściowych restauracji stała duża kolejka.Ręce mi opadły.Jeżeli mieliśmy stać przez kilkadziesiąt minut w kolejce...to chyba bym padła.Mój żołądek dawał już znać.
Justin złapał mnie za rękę ze splecionymi palcami.Zamiast ustawić się jak normalny człowiek w kolejce i czekać,aż babka przydzieli Cię do stolika,Bieber przeszedł jak nigdy nic obok tych ludzi i stanął przed tą panią,co przydzielała.
Victoria: Justin,co ty...
Justin: Shh,jestem tu specjalnym klientem.
Justin po tym wyjął kartę i pokazał ją tej pani.Ona oddała kartę,kiwając głową i wpuszczając nas do środka.
Justin,stale trzymając mnie za rękę ,poszedł ze mną po schodach na następne piętro. Zajął miejsca.Dwie kanapy naprzeciwko siebie i stół.I to jak elegancko.
Justin: Tutaj może być? Pasuje Ci?
Victoria: Tak,tu jest idealnie.
Justin się uśmiechnął.
Nagle do stolika podeszła kelnerka z kartami dań.
Kelnerka: Dzień dobry.Czy podać coś do picia? Dzisiaj polecamy lemoniadę.
Justin kiwnął w moim kierunku.Pokiwałam głową.
Justin: Tak,poproszę dwie lemoniady.
Kelerka: Dobrze.
I odeszła.
Justin: Co zamawiasz? Zapłacę za Ciebie oczywiście,kotku.
Victoria: A sama niewiem.A skoro ty jesteś tutaj stałym klientem to co polecasz?
Nachyliłam się z uśmiechem do chłopaka,podpierając ręką podbródek.
Justin: Hmm...najczęściej kupuję sobie frytki.Są pyszne. ; )
Victoria: No to ja też chcę. :)
Justin się uśmiechnął.
Justin: No to zamówię jedną,wielką porcję frytek.Zjemy sobie na spółę. :)
Victoria: Okay.
Justin zawołał kelnerkę.Złożył zamówienie.Akurat po około minucie po zamówieniu przyszły lemoniady.
Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim,począwszy od rodziny.Musieliśmy się bliżej poznać.

*

Frytki przyszły do nas po 1O minutach.Zaczęliśmy je jeść.Justin był miły i zabawny,chociaż z zewnątrz wygląda 'niebezpiecznie'.
Po 15 minutach skończyliśmy.
Wyszliśmy z restauracji.
Justin: I jak Ci się podobało?
Victoria: Świetnie,naprawdę dobrze się bawiłam.
Justin: I oto mi chodziło.
Justin objął mnie w talii i przyciągnął do siebie.
Pocałował mnie w kącik ust.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
JEST I DRUGI. (:
Wow,nie spodziewałam się aż 63 wyświetleń! DZIĘKUJĘ I ZAPRASZAM NA WIĘCEJ.
Czy Victoria będzie nadal zadowolona? Czy będą się spotykać dalej?
CZYTAJ NASTĘPNE ROZDZIAŁY Dark Skies.He is coming. <3

niedziela, 12 maja 2013

One.

Victoria's POV (Punkt Widzenia Victorii)

P.S.:Justin nie jest sławny w tej historii.))

      Był wczesny ranek.Obudziła mnie Ella,moja siostra,stojąc w drzwiach mojego pokoju i krzycząc moje imię.
Ella: Victoria,wstawaj.
Victoria: No,już.Daj mi 5 minut.
Ella: Dobra.Ale wiedz,że jak do Twojego pokoju wejdzie Chris i narobi Ci bałaganu to nie będzie moja wina,ok?
Victoria: A dlaczego on ma mi do pokoju wchodzić?
Ella: Bo się z nim założyłam,że jak nie wstaniesz do 5-ciu minut to on przychodzi i robi swoje.
Victoria: A jakbym wstała szybciej?
Ella: To dostajemy 3Ozł na spółę.
Pokiwałam głową,rozważając całą sprawę.
Victoria: Dobra,wchodzę w to.Niech Christian szykuje kasę.
Ella z uśmiechem zaklaskała w dłonie i wyszła z pokoju,zamykając za sobą drzwi.
Z szafy wyjęłam:
•białą koszulkę
•jeansy rurki
•szarą bluzę Adidas
•czarne Vansy.
Włosy rozpuściłam.
Zeszłam na dół na śniadanie.Mama krzątała się po kuchni,a Christian wolno jadł kanapki z Nutellą.
Victoria: Cześć mamo! Cześć Chris.
Christian: Cześć. :c
Mama: Witaj słoneczko.Tutaj masz kanapki.
Victoria: Ok.Chris,co jest?
Christian: Mam być szczęśliwy po tym jak z mojej skarbonki wyleciało kolejne 3O złotych?
Victoria: Praktycznie nie,ale sam się o to zakładałeś.
Zaczęłam jeść kanapki.
Nagle z góry (piętro) dobiegł ogłaszający pisk.
Mama: Jezus,Maria,co to było?
Victoria: Ee tam,mamo,pewnie The Wanted wydali nową płytę czy coś innego i Ella się nimi jara.
Mama: Victorio!
Victoria: Eee,znaczy interesuje.
Po sekundzie Ella zbiegła na dół.W ręce trzymała telefon.
Ella: The Wanted zagrają koncert w naszym mieście! Musimy pojechać!
Christian szturchnął mnie w ramię.
Christian: Skąd ty wiedziałaś?
Victoria: Kobiecy instynkt. (:
Mama powiedziała coś w stylu "Znowu się zaczyna.'' i pokręciła głową,odwracając się do zlewu.
Ella biegała w tę i z powrotem.
Żałowałam,że wtedy nie nagrałam jej na kamerę i nie wrzuciłam tego na wiocha.pl z tytułem "Obsesja."...
O tak,to byłoby dobre! :)
Ella od dwóch lat kochała The Wanted.Ja tam od czasu do czasu coś posłuchałam,a tak to nie miałam czasu.
*
Siedziałam w samochodzie z Ellą.
Victoria: Ochłonęłaś?
Ella: Tak.
Victoria: To dobrze.
Ella: Wiesz,podobno w piątek wieczorem Khloe urządza mega imprezę.Zaprasza całą szkołę.Idziemy?
Victoria: Chętnie bym poszła.Ale chwila! Przecież rodzice nam nie pozwolą.
Ella: Mi może pozwolą,ale Tobie nie za bardzo...musimy coś wymyślić.
Victoria: Racja.
Jechałyśmy do szkoły.Ella prowadziła samochód.
Zaparkowała go na parkingu.
Ella: Idziemy.
Wyszłyśmy z samochodu.Szłyśmy w kierunku wejścia do szkoły.
Zobaczyłam grupkę osób stojących za szkołą,palących papierosy czy Bóg wie co.
Victoria: Ella..Kto tam stoi?
Ella: A,to jest Danger i jego banda.
Victoria: I co oni?
Ella: Nic.Są niegrzeczni.
Ella wyglądała tak,jakby miała powiedzieć jak najmniej.
Weszła do szkoły.Ja chwilę stałam przed wejściem i patrzyłam się na grupkę "Dangera". Pewnie Dangerem musiał być chłopak,który stał pośrodku.Miał brązowe,
postawione włosy,czekoladowe oczy i zniewalający uśmiech.Tak długo się na niego patrzyłam aż w końcu on popatrzył się w moją stronę.
Szybko się odwróciłam i zaczęłam szybko iść,wręcz biec do szkoły.
Mentalnie kopnęłam się w twarz.
"Po co ja w ogóle tak się na niego patrzyłam?" - myślałam.

Weszłam do szkoły.Było jakieś 2O minut przed dzwonkiem.Poszłam do szafki.Wyjęłam dwa zeszyty.
Chciałam się odwrócić,gdy nagle przede mną stanął Danger.Byłam pewna że to był on.Jedną ręką opierał się o inne szafki,a drugą miał w kieszeni,pozwalając swojemu kciukowi wystawać.
Justin: Siemka, mała.
Victoria: Cześć.My się znamy?
Justin: Nie.Ale zauważyłem,że mnie obserwowałaś.
Zamrugałam oczami dwa razy.
Victoria: Eee,ja musiałam się zamyślić...
Bieber owinął rękę wokół mojej talii i przysunął się tak blisko,że czułam jego ciepły oddech na ustach.Po obydwóch stronach mojej głowy były jego ręce.Nie mogłam się wydostać.
"Cholera,przygwoździł mnie." przeklnęłam się w myślach.
Justin: Kotku,wiesz że Ci nie wierzę?
W tej chwili Justin przysunął się bliżej mojego ucha.
Justin: Możemy spotkać się po lekcjach.O której kończysz?
Victoria: O 12:3O.
Justin: Ja też.Będę czekał pod szkołą.Znajdziesz mnie.Do zobaczenia,kochanie.
Danger wyszeptał mi to na ucho,i po sekundzie pocałował mnie w nie,lekko je przygryzając tak,że przeszły mi ciarki.
Bieber odszedł posyłając mi łobuzierski uśmiech.
Opadłam na szafkę,potrzebując dużej ilości powietrza.

Characters

Justin Bieber,znany jako Danger.
(TYLKO PRZEZWISKO ZACZERPNIĘTE OD JileyO.)

Victoria Megan Nicole; przezwisko Vic, Tori, Nicky,.


Bohaterowie drugoplanowi.
Ella Paige Roberts Clarke (Nicole).
Siostra Victorii.
Christian Nicole.
Brat Victorii.
Kim i Charlie Nicole.
Rodzice trójki rodzeństwa.
-------------------------------------------------
Jazmyn Bieber.
Siostra Justina.
Jaxon Bieber.
Brat Justina.
Pattie Mallette i Jeremy Bieber.
Rodzice trójki rodzeństwa.
-------------------------------------------------
Caitlin Beadles.
Najlepsza przyjaciółka Victorii.
Christian Beadles.
Najlepszy przyjaciel Biebera,brat Caitlin.
-------------------------------------------------
Jasmine Villegas.
Gwiazdka szkoły,była dziewczyna JB.
Kylie Jenner.
Najlepsza przyjaciółka Jasmine.
Khloe Jenner.
Siostra Kylie,wróg Jasmine.
------------------------------------------------

Something from Writer.

Cześć.Jestem Victoria.Mam 13 lat.Od 3 lat jestem Belieber.Justin Bieber jest moim ulubionym piosenkarzem i wykonawcą.Od zawsze wspieram Justina w tym jaki jest i co robi.Według mnie jest bardzo przystojny... :) Haha.

25 marca 2O13 roku odbył się pierwszy koncert Justina Biebera w Polsce w Łodzi.Miałam zaszczyt tam być i uczestniczyć na niesamowitym koncercie.
Show było niesamowite.Justin spisał się znakomicie.

Mam nadzieję,że spodoba Ci się mój blog.Następnym postem będzie prolog.Tytuły rozdziałów będą pisane w języku angielskim,ale rozdziały oficjalnie po polsku.

CHECK IT OUT & SWAG. :)