niedziela, 12 maja 2013

One.

Victoria's POV (Punkt Widzenia Victorii)

P.S.:Justin nie jest sławny w tej historii.))

      Był wczesny ranek.Obudziła mnie Ella,moja siostra,stojąc w drzwiach mojego pokoju i krzycząc moje imię.
Ella: Victoria,wstawaj.
Victoria: No,już.Daj mi 5 minut.
Ella: Dobra.Ale wiedz,że jak do Twojego pokoju wejdzie Chris i narobi Ci bałaganu to nie będzie moja wina,ok?
Victoria: A dlaczego on ma mi do pokoju wchodzić?
Ella: Bo się z nim założyłam,że jak nie wstaniesz do 5-ciu minut to on przychodzi i robi swoje.
Victoria: A jakbym wstała szybciej?
Ella: To dostajemy 3Ozł na spółę.
Pokiwałam głową,rozważając całą sprawę.
Victoria: Dobra,wchodzę w to.Niech Christian szykuje kasę.
Ella z uśmiechem zaklaskała w dłonie i wyszła z pokoju,zamykając za sobą drzwi.
Z szafy wyjęłam:
•białą koszulkę
•jeansy rurki
•szarą bluzę Adidas
•czarne Vansy.
Włosy rozpuściłam.
Zeszłam na dół na śniadanie.Mama krzątała się po kuchni,a Christian wolno jadł kanapki z Nutellą.
Victoria: Cześć mamo! Cześć Chris.
Christian: Cześć. :c
Mama: Witaj słoneczko.Tutaj masz kanapki.
Victoria: Ok.Chris,co jest?
Christian: Mam być szczęśliwy po tym jak z mojej skarbonki wyleciało kolejne 3O złotych?
Victoria: Praktycznie nie,ale sam się o to zakładałeś.
Zaczęłam jeść kanapki.
Nagle z góry (piętro) dobiegł ogłaszający pisk.
Mama: Jezus,Maria,co to było?
Victoria: Ee tam,mamo,pewnie The Wanted wydali nową płytę czy coś innego i Ella się nimi jara.
Mama: Victorio!
Victoria: Eee,znaczy interesuje.
Po sekundzie Ella zbiegła na dół.W ręce trzymała telefon.
Ella: The Wanted zagrają koncert w naszym mieście! Musimy pojechać!
Christian szturchnął mnie w ramię.
Christian: Skąd ty wiedziałaś?
Victoria: Kobiecy instynkt. (:
Mama powiedziała coś w stylu "Znowu się zaczyna.'' i pokręciła głową,odwracając się do zlewu.
Ella biegała w tę i z powrotem.
Żałowałam,że wtedy nie nagrałam jej na kamerę i nie wrzuciłam tego na wiocha.pl z tytułem "Obsesja."...
O tak,to byłoby dobre! :)
Ella od dwóch lat kochała The Wanted.Ja tam od czasu do czasu coś posłuchałam,a tak to nie miałam czasu.
*
Siedziałam w samochodzie z Ellą.
Victoria: Ochłonęłaś?
Ella: Tak.
Victoria: To dobrze.
Ella: Wiesz,podobno w piątek wieczorem Khloe urządza mega imprezę.Zaprasza całą szkołę.Idziemy?
Victoria: Chętnie bym poszła.Ale chwila! Przecież rodzice nam nie pozwolą.
Ella: Mi może pozwolą,ale Tobie nie za bardzo...musimy coś wymyślić.
Victoria: Racja.
Jechałyśmy do szkoły.Ella prowadziła samochód.
Zaparkowała go na parkingu.
Ella: Idziemy.
Wyszłyśmy z samochodu.Szłyśmy w kierunku wejścia do szkoły.
Zobaczyłam grupkę osób stojących za szkołą,palących papierosy czy Bóg wie co.
Victoria: Ella..Kto tam stoi?
Ella: A,to jest Danger i jego banda.
Victoria: I co oni?
Ella: Nic.Są niegrzeczni.
Ella wyglądała tak,jakby miała powiedzieć jak najmniej.
Weszła do szkoły.Ja chwilę stałam przed wejściem i patrzyłam się na grupkę "Dangera". Pewnie Dangerem musiał być chłopak,który stał pośrodku.Miał brązowe,
postawione włosy,czekoladowe oczy i zniewalający uśmiech.Tak długo się na niego patrzyłam aż w końcu on popatrzył się w moją stronę.
Szybko się odwróciłam i zaczęłam szybko iść,wręcz biec do szkoły.
Mentalnie kopnęłam się w twarz.
"Po co ja w ogóle tak się na niego patrzyłam?" - myślałam.

Weszłam do szkoły.Było jakieś 2O minut przed dzwonkiem.Poszłam do szafki.Wyjęłam dwa zeszyty.
Chciałam się odwrócić,gdy nagle przede mną stanął Danger.Byłam pewna że to był on.Jedną ręką opierał się o inne szafki,a drugą miał w kieszeni,pozwalając swojemu kciukowi wystawać.
Justin: Siemka, mała.
Victoria: Cześć.My się znamy?
Justin: Nie.Ale zauważyłem,że mnie obserwowałaś.
Zamrugałam oczami dwa razy.
Victoria: Eee,ja musiałam się zamyślić...
Bieber owinął rękę wokół mojej talii i przysunął się tak blisko,że czułam jego ciepły oddech na ustach.Po obydwóch stronach mojej głowy były jego ręce.Nie mogłam się wydostać.
"Cholera,przygwoździł mnie." przeklnęłam się w myślach.
Justin: Kotku,wiesz że Ci nie wierzę?
W tej chwili Justin przysunął się bliżej mojego ucha.
Justin: Możemy spotkać się po lekcjach.O której kończysz?
Victoria: O 12:3O.
Justin: Ja też.Będę czekał pod szkołą.Znajdziesz mnie.Do zobaczenia,kochanie.
Danger wyszeptał mi to na ucho,i po sekundzie pocałował mnie w nie,lekko je przygryzając tak,że przeszły mi ciarki.
Bieber odszedł posyłając mi łobuzierski uśmiech.
Opadłam na szafkę,potrzebując dużej ilości powietrza.

1 komentarz: