piątek, 21 czerwca 2013

UWAGA!

Hej,tutaj Wiktoria,chciałam wam ogłosić,iż ostatecznie OPUSZCZAM BLOGA.
Nie smutajcie,za to mam dla was mojego drugiego bloga Blogger: Blog #heartbreaker. Wejdźcie w link i czytajcie :D
PRZEPRASZAM < ALE STRACIŁAM WENĘ.
NA DRUGIM BLOGU OPOWIADANIA BĘDĄ 3 razy DŁUŻSZE I CIEKAWSZE.


#MUCHLOVE

wtorek, 11 czerwca 2013

Nine.

,,Bieber, w co ty mnie wkopałeś...! ''


          Stałam przed moją całą rodziną,patrząc się na nich. Czułam się jak ostatnia idiotka , szukając wystarczająco dobrego wytłumaczenia,żeby wszyscy uwierzyli. Jak mogłam cokolwiek wymyślić,skoro stałam przed nimi ubrana w sukienkę mini i umalowana jakbym szła na imprezę. (Bo tak miałam wyglądać.)
Było tak cicho,że słyszałam tykanie zegara.
Vicky: Głośno tyka.
Mama: Naprawdę nie masz nam nic do powiedzenia?
Przygryzłam wargę. Justin miał rację: ,,Kiedy się denerwujesz to przygryzasz wargę,kotku.'' KOTKU. KOTKU? JAK JA MU DAM JUTRO W SZKOLE 'KOTKU'! TAK MU ZAKOTKUJĘ...
Tata: Odpowiesz na pytanie?
Westchnęłam i spojrzałam z nadzieją na Christiana.Ten tylko założył ręce na piersi i się łobuziersko uśmiechnął. Wyglądał na minę: challenge accepted.
Vicky: Nie było mnie w domu.
Tata: To już wiemy. Skoro nie chcesz nam powiedzieć gdzie byłaś,to może nam powiesz z kim tak nagle uciekłaś w nocy. Mam nadzieję,że nie z żadnym chłopakiem..
Przestraszyłam się. Gdybym powiedziała,że byłam na imprezie (!) z Dangerem (!) i jeszcze z nim jeździłam po mieście jego właśnym samochodem (!) byłoby kurewsko źle.
,, Wymyślę,coś. Justin będzie bezpieczny...Powiem mu jutro,że uratowałam mu d*pę przed moimi rodzicami...''
Vicky: By-Byłam na mieście.
Tata: I nam nic nie powiedziałaś? Od kiedy ty możesz sobie uciekać z domu w środku nocy?! Ellę to rozumiem, ma 22 lata i jest dorosła..ale ty?! TY?!
Vicky: No właśnie! Ella ma wszystko! Kasę,wielki pokój,nie ma szlabanów i na wszystko jej pozwalacie! A mnie? Mi każecie dzielić pokój z tym gówniarzem!
Mama: UWAŻAJ JAK SIĘ WYRAŻASZ!
Vicky: ARGH!
Uniosłam ręce do góry z oburzenia.
Mama: Victoria,masz szlaban. Na tydzień.
Vicky: Na co?
Mama: Na wszystko. Na telewizor,komputer,laptop,wychodzenie na dwór...i komórkę.
Vicky: Komórkę? Potrzebuję się porozumiewać...
Mama: No to na komórkę nie masz. Znaj moją litość.
Mama brzmiała jak z horroru. ''Znaj moją litość.''
Vicky: Ok,mogę iść do swojego pokoju?
Rodzice pokiwali głową.
Weszłam po schodach na górę. Kiedy byłam w swoim pokoju,zamknęłam drzwi na klucz. Przeleciałam wzrokiem po biurku,łóżku...i dostałam takiego szoku,że prawie poleciałam na drzwi.
Obok okna stał Danger.
Vicky: Jezus Maria,czy ty nie możesz czasami...
Justin: Masz szlaban?
Zamilkłam,patrząc mu w jego czekoladowe oczy z przymrużeniem.
Vicky: Skąd wiesz? Podsłuchiwałeś?
Justin: Może.
Zacisnęłam zęby i wywróciłam oczami.
Justin: Tęskniłem,kotku.
Vicky: Och, to czujesz do mnie taką sympatię,że nie możesz wytrzymać 4 godzin beze mnie?
Justin: Jakich czterech..........aha.
Powiedział Just,patrząc na godzinę w swoim telefonie.
Vicky: Za cztery godziny będzie ósma...I jak ty sobie wyobrażasz,jak ja pójdę do szkoły?!
Justin: Normalnie?
Bieber schował ręce do kieszeni swoich opuszczonych spodni,pozwalając kciukom wystawać.
Pokręciłam głową z niedowierzaniem.
Justin: Czy ty raz nie możesz się nie zachowywać jak s*ka?!
Popatrzyłam na niego ze łzami w oczach.
Szybko chciałam się 'przemieścić' do swojej garderoby,ale poczułam parę rąk oplatających się wokół moich bioder.
Justin: Kotku...
Vicky: Nie nazywaj mnie tak!
Justin: Dlaczego?
Vicky: Bo przez parę godzin miałam udawać Twoją dziewczynę! W ogóle nie jesteśmy razem!
Jus opuścił głowę.
Oblizał usta i pocałował mnie w szyję. Zaczął doprowadzać mnie do szału, składając milion pocałunków na mojej szyi.
Vicky: Już....już! STOP!
Odsunęłam się od Biebsa,patrząc mu w oczy.
Justin: Przepraszam. Wybaczysz mi,kot...eee?,... .
Vicky: Okey,kotku. :)
Justin uniósł brwi do góry.
Justin: Kompletnie nie rozumiem kobiet.
Pocałował mnie w policzek.
Vicky: Just, jest już późno,jest praktycznie prawie 5 nad ranem...
Justin: Już mówiłem,tęskniłem.
Wywróciłam oczami i usiadłam na łóżku,zakrywając się pościelą.
Vicky: Ja idę spać. Rób sobie co chcesz,tylko nie rób nic niebezpiecznego jak na Dangera przystało,jasne?
Justin: Jeżeli mi pozwolisz,to czy mogę spać obok Ciebie?
Vicky: Możesz,ale najpierw zamknij drzwi na klucz.
Justin poruszył zabawnie brwiami.
Justin: A co ty chcesz ze mną ....
Rzuciłam w niego poduszką.
Vicky: Nie,po prostu,chodzi mi o to,że gdy rano moja mama (bądź tata) wejdzie do pokoju i zobaczy Ciebie tutaj to poprostu będę gorzej niż martwa. Sam wiesz,że mam szlaban.
Justin: Aha,no dobrze.
Justin starannie zamknął drzwi na klucz. Zdjął koszulkę i sneakersy i położył się obok mnie.
Justin: Ładny masz pokój.
Vicky: Dziękuję.
Ziewnęłam,zakrywając dłonią buzię.
Justin: Może opowiem Ci bajkę? Widzę,że jesteś zmęczona.
Vicky: Taak!
Przysunęłam się bliżej Justina.
Justin: Dawno, dawno temu,był raz sobie nastolatek,który był zagubiony w sobie.Ale wkrótce spotkał ją. Była dla niego wszystkim,zmieniła jego życie...
Nagle zasnęłam.
*
Obudziłam się w ramionach Justina.
Vicky: Justin...
Justin: Tak,kochanie?
Justin ziewnął.
Vicky: Która godzina?
Justin: Chyba koło ósmej...
Vicky: Co?! JUSTIN,WSTAWAJ!
Zepchnęłam Justina z łóżka. Wzięłam do ręki koszulkę,spodnie rurki i bluzę i popędziłam do łazienki.
Wróciłam po minucie,przebrana. Justin był już ubrany.
Okazało się,że rodzice wyszli z domu o 7:OO. DZIĘKI BOGU.
Razem z Justinem zeszłam po schodach na dół.
Vicky: Just,co chcesz na śniadanie?
Justin: Kochanie,ja Ci mogę zrobić śniadanie,jeżeli chcesz.
Vicky: Byłoby fantastycznie. :D
Justin zrobił mi kanapki. Szybko zjadłam.
Pojechaliśmy jego samochodem do szkoły.
Nie zdążyłam na pierwszą lekcję. Z trudem znalazłam moją klasę. Minęło 15 minut od rozpoczęcia drugiej lekcji. Stałam z Justinem przed klasą.
Justin: Idź,kotku.
Vicky: Justin,ja nie chcę.
Justin: Ale musisz. :* Dawaj,spotkamy się na lunchu?
Vicky: Pewnie. :) Dobra,idę.
Justin: Pa. :)))
Pocałował mnie w policzek.
Weszłam do sali. Nie obyło się (jak zwykle) bez zbędnych komentarzy wnerwiającego nauczyciela.
Lekcja potoczyła się dość szybko.
Kiedy był dzwonek szybko wyszłam z klasy.
Szłam w stronę holu głównego (LUNCH).
Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje w pasie.
Obróciłam się. Zobaczyłam mojego dobrego kumpla,Nathana.
V: Nath!
Przytuliłam czule chłopaka.
N: Hej,kicia,jak leci?
V: Dobrze,a u Ciebie? Jak Caitlin? (Jego siostra,Caitlin miała wypadek)
N: Trzyma się. ;)
Nathan pocałował mnie w kącik ust/policzek.
Nagle do nas podszedł Justin. Jego uśmiech zniknął,kiedy zobaczył mnie i Nathana w objęciach.
J: Cześć,Vicky..........to Twój chłopak?
V: Niee! To jest Nathan, mój przyjaciel z dzieciństwa.
J: Aha..No dobrze, to ja pójdę.
V: Nie,czekaj!
Jednak Justin zniknął w tłumie uczniów. Jak mogłam doprowadzić do tego,żeby on ode mnie odszedł?
Puściłam Nathana i zaczęłam biec w kierunku w którym Justin zniknął.
Jednak bez skutku.
Oparłam się o najbliższą ścianę i opuściłam głowę. Zaszkliły mi się oczy. Bardzo zależało mi na Justinie. Dotarło do mnie,że zraniłam Justina.
Nagle poczułam że ktoś mnie łapie za rękę. Podniosłam głowę i zobaczyłam Justina.
J: Jestem. Wiem,że mnie szukałaś.
V: Justin!
Rzuciłam się na szyję Jusa.
V: Tak bardzo Cię przepraszam.
J: Nic się nie stało. Nathan to Twój kumpel.
V: Naprawdę Cię przepraszam.
Justin pocałował mnie w policzek i poszliśmy na lunch.
Zjedliśmy szybko i wróciliśmy (po dzwonku) na lekcje.
Na biologii dostałam sms'a od Biebera:

Justin.<3
Spotkamy się po szkole?

Do : Justin.<3
Oczywiście. :)

Justin.<3
Mogę Cię podwieźć. :D

Do: Justin.<3
Byłoby fajnie. :**

Justin.<3
Ok,ok.


Już nie odpowiedziałam. Nauczyciel częściej na mnie spoglądał,pewnie zaczął coś podejrzewać.
Wyłączyłam telefon i schowałam do plecaka.
Głowę podparłam łokciami i czekałam,kiedy ta lekcja wreszcie się skończy.

----------------------------------------------
NINE. <3
Ostatnio układa mi się w życiu że tak powiem:
-czerwony pasek (szpan.xd)
-nowe znajomości :)
-darmowe przytulasy <3
-kłokoczyceeeeeeee <3333

ciekawe jak będzie jutro na kłokach. :DD




elo!





Eight.

Zamilkłam.Po raz chyba któryś tego wieczoru.
Victoria: Justin..ty naprawdę...
Justin zaczął szeptać mi na ucho.
Justin: Tak,kochanie.
Pokiwałam głową.
Niall wsiadł do samochodu.W ręku trzymał swój telefon.
Niall: Słuchajcie, mój najlepszy przyjaciel,Harry Styles,będzie za chwilę tutaj,z nami.
Justin złapał mnie za rękę.
Justin: Może zaprosisz jeszcze całe One Direction,co?
Niall: Nie,Justin. Kiedy powiedziałem mu o naszym wypadzie i o Tobie i Twojej dziewczynie,zgodził się przyjechać.
Justin: Zaprosiłeś go tutaj z powodu mojej dziewczyny?! Co ty sobie myślisz,że pozwolę,żeby każdy koleś ją podrywał na każdym kroku?!
Niall: Justin, spokojnie,on chce tylko was poznać.
Justin: I pewnie przy okazji mi ją odbić. *murknął*.


Pojechaliśmy na parking,na którym mieliśmy spotkać się ze Stylesem.Okazało się że już tam czekał.Opierał się o swój samochód.
Justin zacisnął palce wokół moich.
Justin: Kochanie,pod żadnym pozorem nie ulegaj jego urokowi.
Victoria: Spokojnie, będę twoja.
Justin: Bo jesteś. :)
Victoria: No ba.
Chciałam pocałować Biebera w policzek,ale ten się odsunął.
Justin: Spoko,kotku,całować to będziemy się za chwilę. :)
Wyszliśmy z samochodu trzymając się za ręce.Kiedy Harry mnie zobaczył to otworzył oczy szeroko ze zdziwienia i opadł na swój samochód.Justin chrząknął i powstrzymał śmiech.
Victoria: Cześć, jestem...
Harry: Ja jestem Harry.Miło mi.
Victoria: Jestem Victoria.
Harry: Hej,Justin.Dawno się nie widzieliśmy.
Justin: Yo.Harry.
Jus przyciągnął mnie bardziej do siebie.
Harry: O,to wy jesteście razem?
Justin: Tak.
Potem do nas doszli Sophie i Niall.
Poszliśmy na kręgle.TAK NA KRĘGLE.
Raz ja rzuciłam kulą i zbiłam wszystkie oprócz jednego.Kiedy wracałam do Justina,by ponownie usiąść mu na kolanach,zatrzymał mnie Harry.
Styles mnie pocałował w policzek.
Harry: Trudno,na pewno innym razem Ci się uda!
Justin wystrzelił w naszym kierunku jak strzała.Kiedy Harry napotkał mordercze, śmiercionośne spojrzenie Justina szybko od nas odszedł.
Justin: Mówiłem! Mówiłem!
Victoria: Justin! Mieliśmy się całować,pamiętasz?
Justin się uśmiechnął i usiadł na krześle.Usiadłam mu na kolanach.Justin zaczął mnie całować.
Niall: Justin.Twoja kolejka.
Niall: JUSTIN.
Niall: JUSTIIIIIIIIIN !
Justin: C-co?
Niall: Rzucaj tą kulą!
  Justin wstał i rzucił kulą,zbijając wszystkie kręgle.
Wrócił do mnie,łapiąc mnie za rękę.
Victoria: Co,Just?
Justin: Kochanie,spadamy.
Victoria: Już?
Justin pokiwał głową i wyszliśmy.
Jus wykonał jeden telefon i po paru minutach pod kręgielnię podjechał wóz Justina,który wcześniej Bieber zaparkował pod domem Nialla.
Victoria: Justin,jak ty go....
Bieber przybliżył usta do mojego ucha.
Justin: Magia.
Weszliśmy do auta.Okazało się,że pojazdem kierował Alfredo Flores,nazywany przez Justina - Fredo.
Justin: Sieemaa Fredoo!
Fredo: Hej! O,to Twoja dziewczyna?
Justin: Po części tak.
Victoria i Fredo: JAK TO PO CZĘŚCI?!
Justin: Znaczy w całości...:)
Wywróciłam oczami.
Z Justinem usiadłam na tylnych siedzeniach.
Westchnęłam.
Justin zauważył moje zachowanie.
Alfedo tymczasem włączył głośno radio i zaczął nucić piosenkę.
Fredo: Ohhh, I did It again....
Justin: Victoria,co się dzieje,kochanie? Powiesz m...
Fredo: I've played with your loooooooooooooooooooooooooooooooove...
Justin przusunął się bliżej mnie.
Victoria: Nic.
Justin: Jak to nic. Przecież widzę jaką masz minkę.
Podniósł mi palcem podbródek do góry.
Victoria: Później Ci powiem...
Justin: Jak długo potrwa to 'później' ?
Victoria: Tak długo, na ile zasługujesz.
Delikatnie musnęłam jego usta,zapominając o rzeczywistym świecie.
Justin odwzajemnił pocałunek,patrząc mi w oczy.
Justin: Wiesz co, jednak Cię lubię.
Pogłaskał mnie po policzku.
Alfredo: Dojechaliśmy!
Justin: Koteczku, to tutaj. Jak chcesz mogę iść z Tobą i Cię odprowadzić...
Victoria: Nie trzeba Justin. Do zobaczenia jutro w szkole.
Zaczęłam wychodzić z samochodu. Nagle Justin mnie złapał za rękę.
Justin: Poczekaj.
Just namiętnie wpił się w moje wargi,doprowadzając mnie do szaleństwa.
Justin: Teraz. :) Pa. Dobanoc.
Victoria: No papa,Just.
Wyszłam z samochodu i pomachałam Bieberowi. Weszłam do domu. A tam, zastałam wszystkich czyli: Kristiana, Ellę, mamę i tatę. Czułam,że mam przerąbane.
*
Mama: Victoria,raczysz nam odpowiedzieć dlaczego nie było Cię przez całą noc?
Powiedziała,patrząc na zegarek.
Mama: Jest dokładnie 4:49 i lepiej znajdź sobie dobre wytłumaczenie.
Oblizałam powoli wargi.
,,Bieber,w co ty mnie wkopałeś...! ''

-------------------------------------------------------------------------------------------
Ósmy.
Dawno mnie nie było. :c Wiem,przepraszam. :I Obiecuję,będę pojawiać się częściej :D
11.06.13r BEST DAY EVER ! <3
Mam z kim iść na bal :D NANANA i to nie będzie karton Justinaa :D WEEE. :)
Jeżeli macie jakieś uwagi na temat opowiadania, np. jakaś korekta czy jakiś nowy pomysł :) Ostatnio nie miałam weny i totalnie opuściłam bloga :C
SORRY ZE CZEKALIŚCIE NA MNIE TAK DŁUGO. ;3

czwartek, 23 maja 2013

Seven.

Dzień dobry, tutaj Michael Rocks,posterunkowy z Komisariatu Policji w Atlancie. Proszę o ukazanie dokumentów tożsamności. -powiedział policjant.

Sophie nerwowo sięgnęła do swojej torebki.Wyciągnęła dokumenty itd. Policjant wytłumaczył, dlaczego nas zatrzymano.Oczywiście prędkość.
Justin przysunął głowę blisko mojego ucha.
Justin: Kochanie,..ja...
Victoria: Shh, Jus.
Justin odsunął się ode mnie i popatrzył mi w oczy.Patrzyliśmy sobie w oczy,póki znowu nie wyrwał nas krzyk Sophie.
Sophie: Ile? Panie władzo,aż 1000$ ?
Policjant: Nie mogę obniżyć.Przyjmuje pani mandat?
Sophie: Tak,emm,tak.
Zapisano Sophie mandat. Nadal staliśmy.
Niall: Sophie...
Sophie: Przez Ciebie,Ciebie i Ciebie straciłam aż 1000$ !
Niall i Victoria i Justin: Jak to przez nas?
Sophie zmierzyła nas wszystkich wzrokiem i odjechaliśmy.
Mieliśmy jechać na stację benzynową,by zatankować samochód. Patrzyłam przez szybę.Drzewa i budynki przelatywały mi przed oczami.Myślałam o mnie i Justinie.


W końcu dojechaliśmy na tą stację.Sophie i Niall poszli zatankować wóz.A ja i Justin zostaliśmy w aucie.
Victoria: Boję się.
Justin: Niema czego. Jestem przy Tobie,a przy mnie jesteś bezpieczna.
Victoria: Jest, Justin ! Przed chwilą zatrzymała nas policja,teraz uciekamy z imprezy...
Justin: Pojechaliśmy po napoje!
Victoria: Tak,zaliczając po drodze milion sklepów i policję na karku.
Wywróciłam oczami i spojrzałam w okno.Niall stał i tankował.
Justin: Kochanie, no.
Popatrzyłam się na niego kątem oka.
Victoria: Słucham?
Justin: Gniewasz się na mnie?
Victoria: Może.
Justin: Za co?
Victoria: Niewiem,może za to,że przez Ciebie możemy zostać zatrzymani?!
Justin: Nie martw się,kotku. Jakby nas rzeczywiście zatrzymali,to ja powiem, że ty nie jesteś w to zamieszana.
Spojrzałam mu w oczy.
Victoria: Naprawdę?
Justin: Tak.
Nagle do samochodu weszła Sophie. W rękach trzymała hot-dogi.
Sophie: Proszę.
Wręczyła nam po hot-dogu. Popatrzyłam zdezonrientowana na Biebera.Ten popatrzył się na mnie tym samym spojrzeniem, po czym zaczął jeść.

Też zaczęłam jeść.Kiedy skończyłam,wytarłam się chusteczką.Justin się do mnie przytulił.
Justin: Kocham Cię. < 3

 
 

Six.

Poszliśmy znowu tańczyć.Justin cały czas obejmował mnie w talii,jakby się bał,że Luke zechce mnie porwać.
Victoria: Jus,ja idę się napić.
Justin: Idę z Tobą,kochanie.
Bieber złapał mnie za rękę i podeszliśmy do baru.
Justin: Poproszę colę.
Victoria: Na spółę?
Justin: Lepiej jest na spółę,ale jeżeli chcesz to mogę Ci wziąć drugą.
Victoria: Nie trzeba.Będę pić z Tobą.To żaden problem.
Barman postawił szklankę coli na blacie.Najpierw ja się napiłam, potem Justin. Bieber na chwilę się odwrócił,bo ktoś go zawołał.
Wtedy poczułam,jak ktoś mnie ciągnie do tyłu.Zaczęłam piszczeć,ale wtedy ktoś zakrył mi usta ręką.Ten ktoś zawlókł mnie do łazienki. Spojrzałam na twarz tej osoby. To był Luke! Zaciągnął mnie do kabiny. Zaczął mnie całować po szyi, ale ja za nic w świecie nie chciałam mu się oddać. Mogłabym się ( jeżeli byłoby to konieczne ) oddać Justinowi,ale nie Luke'owi ! Chłopak chciał ze mnie ściągnąć sukienkę,ale ja go odepchnęłam. Walnął plecami o ścianę kabiny.Szybko się otrząsnął i podbiegł do mnie,całując mnie w usta. Nie odwzajemniłam pocałunku. Chciałam go przerwać,ale on napierał na mnie swoim całym ciałem.
Nagle do kabiny wbiegł (niewiem jakim cudem) Justin. Odepchnął ode mnie Luke'a. Złapał mnie w talii i pomógł mi się pozbierać. Pocałował mnie w policzek i uderzył Luke'a w szczękę. Zaczęli się bić. Na szczęście Justin wygrał z Luke'iem. Bieber wziął mnie za rękę i wybiegliśmy z toalety. Justin poszedł ze mną na drugie piętro,gdzie było pusto i cicho.
Justin: Jestem idiotą.
Victoria: Nie jesteś.
Justin: Jestem,bo pozwoliłem na to,by ten dupek Cię dotknął.
Justin objął mnie w talii.
Victoria: Nic mi się nie stało.
Justin: Co on Ci zrobił?
Victoria: Pocałował mnie w usta,zaczął się do mnie dobierać...
Justin: Pocałował Cię...w usta?
Jus wyglądał na załamanego.
Justin: Dotknął Cię...dotknął Twoich ust...Zabiję skurwys*na.
Victoria: Justin!
Położyłam ręce na barkach chłopaka.
Victoria: Nie odwzajemniłam pocałunku,okay?
Justin: Nie? A powiesz mi kto lepiej całuje? Ja czy on?
Victoria: Ty o tysiąc razy lepiej.
Justin się uśmiechnął i zaczął mnie całować.Ręce położył na moje biodra.Przycisnął mnie do ściany.
Odwzajemniałam jego miękkie pocałunki.
Powoli przestawaliśmy.
Victoria: Justin...
Justin: Tak wiem,kochanie.
Justin jeszcze raz mnie pocałował i się odsunął.
Ogarnęliśmy się trochę i zeszliśmy na dół. I w pośpiechu wyszliśmy z domu. Justin ciągnął mnie za rękę. Szliśmy chodnikiem. Nagle zauważyliśmy, jak jakiś samochód się przed nami zatrzymał. Szyba obniżyła się i zobaczyliśmy Sophie na miejscu pasażera i Nialla za kierownicą.
Niall: Wsiadajcie!
Justin otworzył mi drzwi i dał mi pierwszej wejść.Kiedy już siedziałam w samochodzie,zapięłam się pasem.Siedziałam 'za' Niallem a Justin siedział za Sophie.
Bieber położył mi rękę na udzie, mamrocząc '' Wszystko będzie dobrze. ''...
I JAK MA TUTAJ BYĆ DOBRZE? LEDWO CO UCIEKLIŚMY PO BÓJCE, W KTÓREJ UCZESTNICZYŁ JUSTIN,A TERAZ JEDZIEMY SAMOCHODEM NIEWIADOMO GDZIE!
Justin: Gdzie jedziemy?
Niall: Ja z Sophie mieliśmy jechać do sklepu,bo skończyło się piwo.
Uniosłam brwi.Justin zaśmiał się,patrząc mi w oczy.
Victoria: Co jest? Co Cię tak śmieszy?
Justin: Jesteś taka urocza,kiedy jesteś zakłopotana.
Odpiął się z pasa i przesiadł się na siedzenie na środku.
Jus trącił nosem moją szyję.Objął mnie w pasie.
Niall: JUSTIN ZAPNIJ PASY!
Justin wywrócił oczami i zapiął się.
Złapał moją rękę.
Justin: Pytam się ponownie - gdzie jedziemy?
Sophie: Jedziemy po to piwo.
Justin nachylił się do mojego ucha.
Justin: Świetnie grasz. Teraz czas na buziaka.
Nim się zorientowałam, Justin się do mnie przysunął i lekko musnął moje usta.
Sophie: Aww.
To było takie dziwne. Jeszcze nigdy wcześniej nie okłamywałam ludzi,a teraz NIBY chodzę z Justinem....
Justin: Mała, wszystko ok?
Victoria: Tak, tak.
Justin: Kocham Cię,wiesz?
Powiedział to głośno i wyraźnie, (chyba żeby każdy usłyszał) przytulając się do mojej klatki piersiowej.
Victoria: Tak...emm...
Byłam w małym szoku, jak usłyszałam że Justin do mnie powiedział że mnie KOCHA..Wiem,wiem,to było na niby ale zawsze coś. ; )
Jego postawione włosy załaskotały mnie w podbródek i szyję. (to musi być fajne uczucie, nie? )

*

Dojechaliśmy do sklepu. Sophie i Niall poszli kupić to piwo , a ja zostałam sam na sam  w samochodzie z Justinem.
Victoria: Justin...
Justin: Co się stało, kotku?
Victoria: Wtedy, jak powiedziałeś że mnie kochasz...
Justin: Musiałem coś powiedzieć.A co?
Victoria: Nic,nic.
Odparłam, lekko przygnębiona. Justin od razu się do mnie przysunął. Palcem podniósł mój podbródek do góry.
Justin: Kocham Cię,kotku.
Zamilkłam,patrząc się w jego czekoladowe oczy.
Victoria: Przecież z nami nikogo nie ma, nie musisz udawać...
Justin: Ja nie udaję.
Uśmiechnął się i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
Nagle do auta weszli Sophie i Niall.
Niall: Eeej, my już jesteśmy.
Odsunęłam się od Justina i jego malinowych ust.
Sophie: Niall, może ja teraz poprowadzę?
Niall: Okej, kotku. A tak w ogóle to masz coś do mojej jazdy autem?!
Sophie: No mam! Masz taką zabójczą prędkość?!...Moja babcia jeździ szybciej!
Niall: O! Teraz porównujesz mnie do swojej babci??
Ja z Justinem siedzieliśmy cicho z tyłu,obserwując jak ''zakochani'' się kłócą
Sophie: Tak!
Justin: Ale naprawdę nie musicie.....
Sophie i Niall: CICHO!
Justin zamilkł i przytulił się do mojej ręki.
Palcami przeczesywałam mu włosy. Jus się uśmiechnął.
Justin: Wiesz co wtedy miałem na myśli, kiedy powiedziałem że Cię kocham? Przed chwilą...
Victoria: Co takiego? :)
Justin: Że....
Sophie nagle wydarła się na cały samochód tak,że ja i Justin (może i też Niall) stanęliśmy jak wryci.
Sophie: NIALL, TY EGOISTO!
Niall: Sophie, naprawdę ....
Justin: Przestań...
Victoria: Sophie,...
Sophie: Niall, przesiądź się.
Horan, z miną zbitego psa, przesiadł się na miejsce pasażera,a Sophie usiadła na miejscu kierowcy.
Sophie pewnie poczuła adrenalinę i przyspieszyła.Jechała chyba z 180km/h.
Nagle zobaczyliśmy czerwono-niebieskie światła za sobą i sygnał.
To była policja.
Justin szybko odwrócił się i popatrzył przez tylną szybę.Przygryzł wargę.
Victoria: Justin, wszystko będzie ok...
Justin: Dzięki, ale przecież ja pobiłem Luke'a. Pewnie teraz mnie szukają.
Victoria: Lub przekroczyliśmy prędkość,głuptasie.
Pogłaskałam Justina po ręce.
Spojrzał mi w oczy i pokiwał głową.
Złapał mnie za rękę.
Faktycznie,to była policja.I to do nas.Justin zacisnął swoje palce wokół moich, kiedy zjeżdżaliśmy na pobocze.Sama się bałam.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
6.
Dzisiaj = pechowy dzień.
Dziwnie powinnam się czuć, jak on umawia się z inną?
Powracając do bloga.
Policja złapała czwórkę bohaterów. I co będzie dalej?
Czytaj bloga Dark Skies.He Is Coming.
Czytaj,komentuj,dziel.
*Podziękowania dla Zosi za pomoc w napisaniu rozdziału w tak trudnym dla mnie dniu. DZIĘKUJĘ. < 3





wtorek, 21 maja 2013

Five.

Resztę wieczoru spędziliśmy na graniu w Fifę 13 na Xboxie 36O.Wprawdzie ja niewiem dlaczego pozwoliłam mu włączyć mojego Xboxa i dlaczego pozwoliłam sobie zagrać w tą grę.
Graliśmy przez ok.godzinę.
Szczęście,że miałam 2 pady i że nikogo nie było w domu oprócz nas.Gdyby nagle do domuy weszła Ella czy rodzice byłabym po prostu martwa.
I tak już mam przerąbane,bo Christian wie i lada chwila rodzice się dowiedzą.
Nagle do pokoju wszedł właśnie Chris.
Christian: O! Gracie na Xbox'ie beze mnie? I to w Fifę??
Victoria: Czekaj! Nie możesz nic powiedzieć rodzicom o Justinie...
Christian: O kim?
Victoria: O nim no.
Wskazałam na Justina,który siedział i patrzył się na nas z wyraźnym zainteresowaniem.
Christian: I co będę z tego miał,jak im nie powiem?
Victoria: Wszystko! Proszę,nie mów im!
Nagle wstał Justin i złapał mnie za biodra,przesuwając do tyłu,za siebie.
Justin: Chwila.Ty,młody,nie masz prawa rozkazywać swojej starszej siostrze,jasne?
Justin podszedł tak blisko Christiana,że brat musiał zadzierać głowę do góry.
Christian: T-Tak,nic im nie powiem! Nie widziałem Cię!
Justin: Bo nic nie widziałeś.
Mały szybko pobiegł do swojego pokoju,a ja walnęłam Justina w ramię.
Justin: Auu! A to za co było?
Victoria: Nie powinieneś go tak zastraszać!
Justin: Nic mu nie jest.
Bieber złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie.Nasze usta dzieliło tylko parę centymetrów,gdy nagle zadzwonił telefon.
To był telefon Justina.Odebrał.
Justin: Halo? No to ja.Co?! Nie.Nie ma mowy.Kiedyś. Ja ciebie nie.I świetnie.Nara.Mówiłem Ci coś? Chcesz skończyć jak Smith? No właśnie,więc zamknij ryja.Cicho,suko.Nara.
Justin był wkurzony po tej rozmowie.
Chciał rzucić telefonem o podłogę,ale ja go zatrzymałam.Objęłam go w pasie.Justin opuścił rękę i położył mi ją na plecach.
Victoria: Powiesz mi o co chodzi?
Justin: Dzwoniła Villegas.
Victoria: Jasmine Villegas?
Justin: Tak.Cały czas do mnie dzwoni.Chce do mnie wrócić.Chodziliśmy kiedyś,chyba to było z 3 lata temu.Nadal jej się podobam.Teraz jeszcze bardziej,od kiedy przybrałem charakter niegrzecznego chłopca.Nienawidzę tej dziewczyny.
Victoria: Chodziłeś z Villegas?Po co?
Justin: Taa.Chciałem ją przelecieć.
Wdrygnęłam się.Justin przytulił mnie mocniej.
Justin: Ale Ciebie,kochanie,nie chcę przelecieć.
Victoria: Nie jestem 'atrakcyjna' ?
Jus się uśmiechnął.
Justin: Jesteś piękna.Nawet atrakcyjna w połowie Cię nie opisuje,kotku.
Justin przyciągnął mnie do siebie bliżej i pocałował mnie w usta.Nie przerywając pocałunku,oplotłam ręce wokół jego szyi,przyciągając go bliżej.
Ten owinął ręce wokół mojej talii.
Po chwili chłopak przygryzł mi dolną wargę,na co cicho jęknęłam.
Poczułam jak się łobuziersko uśmiecha i po raz ostatni załączył nasze usta.
Kiedy przestaliśmy,oparłam się o ścianę.Justin położył swoje dwie ręce po dwóch stronach mojej głowy.
Westchnęłam.
Justin: Pomyliłem się.
Uniosłam brwi do góry.
Justin: Jesteś przepiękna.
Pocałował mnie w usta i się odsunął.
Zarumieniłam się.
Justin: Możesz gdzieś ze mną pojechać na noc? Przywiózłbym Cię ok. 5 - 6 nad ranem.
Victoria: Raczej tak.Tylko coś trzeba zrobić z Christianem.
Justin: Powiesz mu że jedziesz na noc do koleżanki.
Poszłam do pokoju Christiana.Ten grał sobie na PSP.
Victoria: Christian.
Christian: Słucham.
Victoria: Jadę na noc do koleżanki.Jakby się rodzice pytali to powiedz im właśnie że jadę do Jade.I masz być w łóżku o 22:00.Rodzice wtedy wracają.
Christian: Okay.
Wyszłam z pokoju.Justin stał obok.
Justin: Udało się?
Victoria: Tak. :)
Justin: Jedziesz ze mną na imprezę u Nialla?
Victoria: Chętnie,Justin.
Justin: To chodź się przebrać.
Wzięłam czarną mini i poszłam się przebrać do łazienki.Włosy rozpuściłam,spryskując je lakierem.
Założyłam wysokie szpilki.
Wyszłam z łazienki.Justin na mnie czekał.Kiedy mnie zobaczył,to zmierzył mnie wzrokiem.
Justin: Jesteś seksowna kicia.
Chłopak wziął mnie za rękę i wyszliśmy z domu.
Weszliśmy do jego samochodu.
Jechaliśmy gdzieś tak z 10-15 minut.
Była za dziesięć 21:00,kiedy Justin zaparkował samochód przed dużą willą.
Victoria: Nie wysiadamy?
Justin: Poczekaj.Chcesz, żeby jacyś nieznani kolesie Cię podrywali?
Victoria: Dlaczego mieliby mnie podrywać?
Justin: Bo jesteś śliczna.To więc chcesz?
Victoria: Nie za bardzo.
Jus się uśmiechnął.
Justin: To mam pomysł.Będziesz udawała moją dziewczynę.Wszyscy mnie znają i wiedzą,że gdy mam dziewczynę,a ktoś ośmieli jej się dotknąć to będzie dla niego ostatni dzień na Ziemi.
Victoria: Spoko,mogę udawać.
Justin: Żeby wszyscy uwierzyli musimy się często całować.Wierz mi,całowanie się z Tobą...Masz zarąbiste usta.
Victoria: Dziękuję.
Zarumieniłam się.
Wyszliśmy z samochodu.
Justin szybko do mnie podbiegł i mnie pocałował.
Victoria: Tak teraz?
Justin: To była rozgrzewka,kochanie.
Victoria: Ok.Duży ten dom,prawda.
Justin: Mam 3 razy większy, baby.
Złapał mnie za rękę i weszliśmy do willi.
Od samego progu przywitał nas Niall i jakaś dziewczyna.
Niall: Siemka,Justin! To pewnie twoja dziewczyna! To jest moja - Sophie.
Sophie: Cześć.
Justin: Yo,Niall.Cześć,jestem Justin,a to jest moja dziewczyna Victoria.
Wszyscy uścisnęliśmy sobie dłonie.
Poszliśmy na parkiet.
Justin cały czas mnie obejmował za brzuch.
Nagle Niall się do nas odwrócił i krzyknął:
Niall: Całus! Całus! Całus!
Justin: Okay.Chodź tu,koteczku.
Mój żołądek wywinął fikołka,kiedy usłyszałam jak mnie nazwał. Koteczku.
Justin przyciągnął mnie do siebie i bardzo czule wpił się w moje usta.
Po chwili się odsunął.
Uśmiechnął się do mnie.
Zaczęła grać muzyka.
Justin,zawsze chętny do tańczenia,złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę parkietu.
Victoria: Justin...ja nie potrafię tańczyć.
Justin: Nic nie szkodzi,skarbie.
Justin złapał mnie za ręce ze splecionymi palcami i zaczął ze mną tańczyć.

poniedziałek, 20 maja 2013

Four.

Były 2 godziny po tym,jak Justin mnie podwiózł i powiedział mi,że jeszcze mnie odwiedzi...
Ale jak?
Cóż,to jest DANGER, pewnie ma swoje jakieś sposoby itd.
*
19:3O.
Siedzę przy biurku i rysuję sobie w notesie.Nagle do mojego pokoju wchodzi Christian.
Christian: Ej,Victoria.
Victoria: Tak?
Christian: Wiszę Ci 15 złotych.
Victoria: Za co?
Christian: No za to że jeżeli nie wstaniesz w ciągu 5 minut to ja sobie wejdę do twojego pokoju i będę sobie robić w nim co chcę. Ale ty wstałaś przed czasem więc dostajesz 15 zł.
Victoria: Uu,Christian jakiś ty uczciwy.
Poczochrałam jego włosy.
Christian: Aaa! Czy ty sobie zdajesz sprawę przez ile je układałem?!
Victoria: Oj tam,oj tam.Mamy przecież jeszcze lakier do włosów w łazience.
Christian: Wątpię.Dzisiaj rano zużyłem ostatnią resztkę tego lakieru.
Victoria: No to brawo.
Christian: No co,muszę jakoś wyglądać,a nie tak jak ty!
Victoria: Coś ty powiedział?! Przegiąłeś!
Rzuciłam się na młodszego brata i złapałam go za 'irokeza' ,energicznie pociągając w górę,przy okazji zadając mu ból.
Christian: AUU! Puszczaj! Puszczaj!
Victoria: Ładnie przeproś,Christian.
Christian: Dobra,przepraszam,przepraszam! Jesteś piękna!
Nagle usłyszeliśmy głos dochodzący z balkonu.
Ktoś: Piękna to mało powiedziane.
Z ciemności wyłonił się nie kto inny jak Danger.
Zatkało mnie.Nie spodziewałam się,że Danger,zamiast wejść do domu przez drzwi jak normalny człowiek,to on wchodzi sobie przez balkon.
Szczęście,że drzwi balkonowe były otwarte.
Justin: Cześć,kochanie.
Powiedział chłopak i przyciągnął mnie do siebie,całując w policzek.
Victoria: Tak,cześć Justin.
Christian: Wow,to jest Twój chłopak?
Justin: A co,nie widać?
Victoria: Cicho! Nie,to nie jest mój chłopak.
Justin przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie,ale wtedy ja go odepchnęłam.
Christian: Dziwne.On mówi że chodzicie.
Justin: No bo tak jest.
Victoria: Nie gadaj głupot,NIE.
Justin: Tak jest.
Victoria: Nie jest.
Justin: Jest.
Victoria: Nie jest.
Justin: Jest,kotku.
Victoria: Nie,nie jest,Bieber!
Christian: Przerwijcie ten bardzo inteligentny monolog.
Victoria: Nie jest. (*syknęłam do Biebera*)
Justin: Jes...
Christian: ZAMKNĄĆ SIĘ!
Justin: I tak jest.
Justin owinął rękę wokół mojej talii i przyciągnął mnie do siebie.Jego usta lekko musnęły moje.Wszystko nagle się zatrzymało.
Przeklnęłam chłopaka w myślach: " Justin! Dlaczego mnie pocałowałeś? "
Victoria: Justin...
Christian: Doobra? I ty mówisz że nie jesteście razem.
Victoria: Bo nie...
Justin: Shh,kotku,tylko my wiemy,co do siebie czujemy.
Powiedział Bieber,puszczając mi oczko.
Wywróciłam oczami,a Chris wyszedł z pokoju.
Zamknęłam za nim drzwi na klucz.
Victoria: A co to miało być?!
Justin: No jak to co?
Chłopak wsadził ręce do kieszeni,pozwalając swoim kciukom wystawać.
Wzruszył ramionami.Uniosłam ręce do góry i je opuściłam z oburzenia.
Justin: Dobrze,dobrze,przepra....ee.
Zamrugałam.
Victoria: Słucham? Co tam mamroczesz?
Justin: Przepraszam.
Victoria: Za cału...
Justin: Tak,za całusa,kotku.
Zmierzyłam go wzrokiem i ręce dałam na biodra.
Odwróciłam się do niego plecami - chciałam wziąć swój telefon,który leżał na łóżku.
Nagle poczułam jak Justin złapał mnie za biodra i przyciągnął mnie do siebie.
Justin: Przepraszam.
Szepnął mi na ucho,po czym mnie pocałował w policzek.

------------------------------------------------------------------------------------------------------
UWAGA!
UWAGA!
Ten rozdział pisałam z Zosią W. w szkole na historii a potem w domu i w samochodzie < 3 Nanana <3