piątek, 21 czerwca 2013

UWAGA!

Hej,tutaj Wiktoria,chciałam wam ogłosić,iż ostatecznie OPUSZCZAM BLOGA.
Nie smutajcie,za to mam dla was mojego drugiego bloga Blogger: Blog #heartbreaker. Wejdźcie w link i czytajcie :D
PRZEPRASZAM < ALE STRACIŁAM WENĘ.
NA DRUGIM BLOGU OPOWIADANIA BĘDĄ 3 razy DŁUŻSZE I CIEKAWSZE.


#MUCHLOVE

wtorek, 11 czerwca 2013

Nine.

,,Bieber, w co ty mnie wkopałeś...! ''


          Stałam przed moją całą rodziną,patrząc się na nich. Czułam się jak ostatnia idiotka , szukając wystarczająco dobrego wytłumaczenia,żeby wszyscy uwierzyli. Jak mogłam cokolwiek wymyślić,skoro stałam przed nimi ubrana w sukienkę mini i umalowana jakbym szła na imprezę. (Bo tak miałam wyglądać.)
Było tak cicho,że słyszałam tykanie zegara.
Vicky: Głośno tyka.
Mama: Naprawdę nie masz nam nic do powiedzenia?
Przygryzłam wargę. Justin miał rację: ,,Kiedy się denerwujesz to przygryzasz wargę,kotku.'' KOTKU. KOTKU? JAK JA MU DAM JUTRO W SZKOLE 'KOTKU'! TAK MU ZAKOTKUJĘ...
Tata: Odpowiesz na pytanie?
Westchnęłam i spojrzałam z nadzieją na Christiana.Ten tylko założył ręce na piersi i się łobuziersko uśmiechnął. Wyglądał na minę: challenge accepted.
Vicky: Nie było mnie w domu.
Tata: To już wiemy. Skoro nie chcesz nam powiedzieć gdzie byłaś,to może nam powiesz z kim tak nagle uciekłaś w nocy. Mam nadzieję,że nie z żadnym chłopakiem..
Przestraszyłam się. Gdybym powiedziała,że byłam na imprezie (!) z Dangerem (!) i jeszcze z nim jeździłam po mieście jego właśnym samochodem (!) byłoby kurewsko źle.
,, Wymyślę,coś. Justin będzie bezpieczny...Powiem mu jutro,że uratowałam mu d*pę przed moimi rodzicami...''
Vicky: By-Byłam na mieście.
Tata: I nam nic nie powiedziałaś? Od kiedy ty możesz sobie uciekać z domu w środku nocy?! Ellę to rozumiem, ma 22 lata i jest dorosła..ale ty?! TY?!
Vicky: No właśnie! Ella ma wszystko! Kasę,wielki pokój,nie ma szlabanów i na wszystko jej pozwalacie! A mnie? Mi każecie dzielić pokój z tym gówniarzem!
Mama: UWAŻAJ JAK SIĘ WYRAŻASZ!
Vicky: ARGH!
Uniosłam ręce do góry z oburzenia.
Mama: Victoria,masz szlaban. Na tydzień.
Vicky: Na co?
Mama: Na wszystko. Na telewizor,komputer,laptop,wychodzenie na dwór...i komórkę.
Vicky: Komórkę? Potrzebuję się porozumiewać...
Mama: No to na komórkę nie masz. Znaj moją litość.
Mama brzmiała jak z horroru. ''Znaj moją litość.''
Vicky: Ok,mogę iść do swojego pokoju?
Rodzice pokiwali głową.
Weszłam po schodach na górę. Kiedy byłam w swoim pokoju,zamknęłam drzwi na klucz. Przeleciałam wzrokiem po biurku,łóżku...i dostałam takiego szoku,że prawie poleciałam na drzwi.
Obok okna stał Danger.
Vicky: Jezus Maria,czy ty nie możesz czasami...
Justin: Masz szlaban?
Zamilkłam,patrząc mu w jego czekoladowe oczy z przymrużeniem.
Vicky: Skąd wiesz? Podsłuchiwałeś?
Justin: Może.
Zacisnęłam zęby i wywróciłam oczami.
Justin: Tęskniłem,kotku.
Vicky: Och, to czujesz do mnie taką sympatię,że nie możesz wytrzymać 4 godzin beze mnie?
Justin: Jakich czterech..........aha.
Powiedział Just,patrząc na godzinę w swoim telefonie.
Vicky: Za cztery godziny będzie ósma...I jak ty sobie wyobrażasz,jak ja pójdę do szkoły?!
Justin: Normalnie?
Bieber schował ręce do kieszeni swoich opuszczonych spodni,pozwalając kciukom wystawać.
Pokręciłam głową z niedowierzaniem.
Justin: Czy ty raz nie możesz się nie zachowywać jak s*ka?!
Popatrzyłam na niego ze łzami w oczach.
Szybko chciałam się 'przemieścić' do swojej garderoby,ale poczułam parę rąk oplatających się wokół moich bioder.
Justin: Kotku...
Vicky: Nie nazywaj mnie tak!
Justin: Dlaczego?
Vicky: Bo przez parę godzin miałam udawać Twoją dziewczynę! W ogóle nie jesteśmy razem!
Jus opuścił głowę.
Oblizał usta i pocałował mnie w szyję. Zaczął doprowadzać mnie do szału, składając milion pocałunków na mojej szyi.
Vicky: Już....już! STOP!
Odsunęłam się od Biebsa,patrząc mu w oczy.
Justin: Przepraszam. Wybaczysz mi,kot...eee?,... .
Vicky: Okey,kotku. :)
Justin uniósł brwi do góry.
Justin: Kompletnie nie rozumiem kobiet.
Pocałował mnie w policzek.
Vicky: Just, jest już późno,jest praktycznie prawie 5 nad ranem...
Justin: Już mówiłem,tęskniłem.
Wywróciłam oczami i usiadłam na łóżku,zakrywając się pościelą.
Vicky: Ja idę spać. Rób sobie co chcesz,tylko nie rób nic niebezpiecznego jak na Dangera przystało,jasne?
Justin: Jeżeli mi pozwolisz,to czy mogę spać obok Ciebie?
Vicky: Możesz,ale najpierw zamknij drzwi na klucz.
Justin poruszył zabawnie brwiami.
Justin: A co ty chcesz ze mną ....
Rzuciłam w niego poduszką.
Vicky: Nie,po prostu,chodzi mi o to,że gdy rano moja mama (bądź tata) wejdzie do pokoju i zobaczy Ciebie tutaj to poprostu będę gorzej niż martwa. Sam wiesz,że mam szlaban.
Justin: Aha,no dobrze.
Justin starannie zamknął drzwi na klucz. Zdjął koszulkę i sneakersy i położył się obok mnie.
Justin: Ładny masz pokój.
Vicky: Dziękuję.
Ziewnęłam,zakrywając dłonią buzię.
Justin: Może opowiem Ci bajkę? Widzę,że jesteś zmęczona.
Vicky: Taak!
Przysunęłam się bliżej Justina.
Justin: Dawno, dawno temu,był raz sobie nastolatek,który był zagubiony w sobie.Ale wkrótce spotkał ją. Była dla niego wszystkim,zmieniła jego życie...
Nagle zasnęłam.
*
Obudziłam się w ramionach Justina.
Vicky: Justin...
Justin: Tak,kochanie?
Justin ziewnął.
Vicky: Która godzina?
Justin: Chyba koło ósmej...
Vicky: Co?! JUSTIN,WSTAWAJ!
Zepchnęłam Justina z łóżka. Wzięłam do ręki koszulkę,spodnie rurki i bluzę i popędziłam do łazienki.
Wróciłam po minucie,przebrana. Justin był już ubrany.
Okazało się,że rodzice wyszli z domu o 7:OO. DZIĘKI BOGU.
Razem z Justinem zeszłam po schodach na dół.
Vicky: Just,co chcesz na śniadanie?
Justin: Kochanie,ja Ci mogę zrobić śniadanie,jeżeli chcesz.
Vicky: Byłoby fantastycznie. :D
Justin zrobił mi kanapki. Szybko zjadłam.
Pojechaliśmy jego samochodem do szkoły.
Nie zdążyłam na pierwszą lekcję. Z trudem znalazłam moją klasę. Minęło 15 minut od rozpoczęcia drugiej lekcji. Stałam z Justinem przed klasą.
Justin: Idź,kotku.
Vicky: Justin,ja nie chcę.
Justin: Ale musisz. :* Dawaj,spotkamy się na lunchu?
Vicky: Pewnie. :) Dobra,idę.
Justin: Pa. :)))
Pocałował mnie w policzek.
Weszłam do sali. Nie obyło się (jak zwykle) bez zbędnych komentarzy wnerwiającego nauczyciela.
Lekcja potoczyła się dość szybko.
Kiedy był dzwonek szybko wyszłam z klasy.
Szłam w stronę holu głównego (LUNCH).
Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje w pasie.
Obróciłam się. Zobaczyłam mojego dobrego kumpla,Nathana.
V: Nath!
Przytuliłam czule chłopaka.
N: Hej,kicia,jak leci?
V: Dobrze,a u Ciebie? Jak Caitlin? (Jego siostra,Caitlin miała wypadek)
N: Trzyma się. ;)
Nathan pocałował mnie w kącik ust/policzek.
Nagle do nas podszedł Justin. Jego uśmiech zniknął,kiedy zobaczył mnie i Nathana w objęciach.
J: Cześć,Vicky..........to Twój chłopak?
V: Niee! To jest Nathan, mój przyjaciel z dzieciństwa.
J: Aha..No dobrze, to ja pójdę.
V: Nie,czekaj!
Jednak Justin zniknął w tłumie uczniów. Jak mogłam doprowadzić do tego,żeby on ode mnie odszedł?
Puściłam Nathana i zaczęłam biec w kierunku w którym Justin zniknął.
Jednak bez skutku.
Oparłam się o najbliższą ścianę i opuściłam głowę. Zaszkliły mi się oczy. Bardzo zależało mi na Justinie. Dotarło do mnie,że zraniłam Justina.
Nagle poczułam że ktoś mnie łapie za rękę. Podniosłam głowę i zobaczyłam Justina.
J: Jestem. Wiem,że mnie szukałaś.
V: Justin!
Rzuciłam się na szyję Jusa.
V: Tak bardzo Cię przepraszam.
J: Nic się nie stało. Nathan to Twój kumpel.
V: Naprawdę Cię przepraszam.
Justin pocałował mnie w policzek i poszliśmy na lunch.
Zjedliśmy szybko i wróciliśmy (po dzwonku) na lekcje.
Na biologii dostałam sms'a od Biebera:

Justin.<3
Spotkamy się po szkole?

Do : Justin.<3
Oczywiście. :)

Justin.<3
Mogę Cię podwieźć. :D

Do: Justin.<3
Byłoby fajnie. :**

Justin.<3
Ok,ok.


Już nie odpowiedziałam. Nauczyciel częściej na mnie spoglądał,pewnie zaczął coś podejrzewać.
Wyłączyłam telefon i schowałam do plecaka.
Głowę podparłam łokciami i czekałam,kiedy ta lekcja wreszcie się skończy.

----------------------------------------------
NINE. <3
Ostatnio układa mi się w życiu że tak powiem:
-czerwony pasek (szpan.xd)
-nowe znajomości :)
-darmowe przytulasy <3
-kłokoczyceeeeeeee <3333

ciekawe jak będzie jutro na kłokach. :DD




elo!





Eight.

Zamilkłam.Po raz chyba któryś tego wieczoru.
Victoria: Justin..ty naprawdę...
Justin zaczął szeptać mi na ucho.
Justin: Tak,kochanie.
Pokiwałam głową.
Niall wsiadł do samochodu.W ręku trzymał swój telefon.
Niall: Słuchajcie, mój najlepszy przyjaciel,Harry Styles,będzie za chwilę tutaj,z nami.
Justin złapał mnie za rękę.
Justin: Może zaprosisz jeszcze całe One Direction,co?
Niall: Nie,Justin. Kiedy powiedziałem mu o naszym wypadzie i o Tobie i Twojej dziewczynie,zgodził się przyjechać.
Justin: Zaprosiłeś go tutaj z powodu mojej dziewczyny?! Co ty sobie myślisz,że pozwolę,żeby każdy koleś ją podrywał na każdym kroku?!
Niall: Justin, spokojnie,on chce tylko was poznać.
Justin: I pewnie przy okazji mi ją odbić. *murknął*.


Pojechaliśmy na parking,na którym mieliśmy spotkać się ze Stylesem.Okazało się że już tam czekał.Opierał się o swój samochód.
Justin zacisnął palce wokół moich.
Justin: Kochanie,pod żadnym pozorem nie ulegaj jego urokowi.
Victoria: Spokojnie, będę twoja.
Justin: Bo jesteś. :)
Victoria: No ba.
Chciałam pocałować Biebera w policzek,ale ten się odsunął.
Justin: Spoko,kotku,całować to będziemy się za chwilę. :)
Wyszliśmy z samochodu trzymając się za ręce.Kiedy Harry mnie zobaczył to otworzył oczy szeroko ze zdziwienia i opadł na swój samochód.Justin chrząknął i powstrzymał śmiech.
Victoria: Cześć, jestem...
Harry: Ja jestem Harry.Miło mi.
Victoria: Jestem Victoria.
Harry: Hej,Justin.Dawno się nie widzieliśmy.
Justin: Yo.Harry.
Jus przyciągnął mnie bardziej do siebie.
Harry: O,to wy jesteście razem?
Justin: Tak.
Potem do nas doszli Sophie i Niall.
Poszliśmy na kręgle.TAK NA KRĘGLE.
Raz ja rzuciłam kulą i zbiłam wszystkie oprócz jednego.Kiedy wracałam do Justina,by ponownie usiąść mu na kolanach,zatrzymał mnie Harry.
Styles mnie pocałował w policzek.
Harry: Trudno,na pewno innym razem Ci się uda!
Justin wystrzelił w naszym kierunku jak strzała.Kiedy Harry napotkał mordercze, śmiercionośne spojrzenie Justina szybko od nas odszedł.
Justin: Mówiłem! Mówiłem!
Victoria: Justin! Mieliśmy się całować,pamiętasz?
Justin się uśmiechnął i usiadł na krześle.Usiadłam mu na kolanach.Justin zaczął mnie całować.
Niall: Justin.Twoja kolejka.
Niall: JUSTIN.
Niall: JUSTIIIIIIIIIN !
Justin: C-co?
Niall: Rzucaj tą kulą!
  Justin wstał i rzucił kulą,zbijając wszystkie kręgle.
Wrócił do mnie,łapiąc mnie za rękę.
Victoria: Co,Just?
Justin: Kochanie,spadamy.
Victoria: Już?
Justin pokiwał głową i wyszliśmy.
Jus wykonał jeden telefon i po paru minutach pod kręgielnię podjechał wóz Justina,który wcześniej Bieber zaparkował pod domem Nialla.
Victoria: Justin,jak ty go....
Bieber przybliżył usta do mojego ucha.
Justin: Magia.
Weszliśmy do auta.Okazało się,że pojazdem kierował Alfredo Flores,nazywany przez Justina - Fredo.
Justin: Sieemaa Fredoo!
Fredo: Hej! O,to Twoja dziewczyna?
Justin: Po części tak.
Victoria i Fredo: JAK TO PO CZĘŚCI?!
Justin: Znaczy w całości...:)
Wywróciłam oczami.
Z Justinem usiadłam na tylnych siedzeniach.
Westchnęłam.
Justin zauważył moje zachowanie.
Alfedo tymczasem włączył głośno radio i zaczął nucić piosenkę.
Fredo: Ohhh, I did It again....
Justin: Victoria,co się dzieje,kochanie? Powiesz m...
Fredo: I've played with your loooooooooooooooooooooooooooooooove...
Justin przusunął się bliżej mnie.
Victoria: Nic.
Justin: Jak to nic. Przecież widzę jaką masz minkę.
Podniósł mi palcem podbródek do góry.
Victoria: Później Ci powiem...
Justin: Jak długo potrwa to 'później' ?
Victoria: Tak długo, na ile zasługujesz.
Delikatnie musnęłam jego usta,zapominając o rzeczywistym świecie.
Justin odwzajemnił pocałunek,patrząc mi w oczy.
Justin: Wiesz co, jednak Cię lubię.
Pogłaskał mnie po policzku.
Alfredo: Dojechaliśmy!
Justin: Koteczku, to tutaj. Jak chcesz mogę iść z Tobą i Cię odprowadzić...
Victoria: Nie trzeba Justin. Do zobaczenia jutro w szkole.
Zaczęłam wychodzić z samochodu. Nagle Justin mnie złapał za rękę.
Justin: Poczekaj.
Just namiętnie wpił się w moje wargi,doprowadzając mnie do szaleństwa.
Justin: Teraz. :) Pa. Dobanoc.
Victoria: No papa,Just.
Wyszłam z samochodu i pomachałam Bieberowi. Weszłam do domu. A tam, zastałam wszystkich czyli: Kristiana, Ellę, mamę i tatę. Czułam,że mam przerąbane.
*
Mama: Victoria,raczysz nam odpowiedzieć dlaczego nie było Cię przez całą noc?
Powiedziała,patrząc na zegarek.
Mama: Jest dokładnie 4:49 i lepiej znajdź sobie dobre wytłumaczenie.
Oblizałam powoli wargi.
,,Bieber,w co ty mnie wkopałeś...! ''

-------------------------------------------------------------------------------------------
Ósmy.
Dawno mnie nie było. :c Wiem,przepraszam. :I Obiecuję,będę pojawiać się częściej :D
11.06.13r BEST DAY EVER ! <3
Mam z kim iść na bal :D NANANA i to nie będzie karton Justinaa :D WEEE. :)
Jeżeli macie jakieś uwagi na temat opowiadania, np. jakaś korekta czy jakiś nowy pomysł :) Ostatnio nie miałam weny i totalnie opuściłam bloga :C
SORRY ZE CZEKALIŚCIE NA MNIE TAK DŁUGO. ;3