poniedziałek, 20 maja 2013

Four.

Były 2 godziny po tym,jak Justin mnie podwiózł i powiedział mi,że jeszcze mnie odwiedzi...
Ale jak?
Cóż,to jest DANGER, pewnie ma swoje jakieś sposoby itd.
*
19:3O.
Siedzę przy biurku i rysuję sobie w notesie.Nagle do mojego pokoju wchodzi Christian.
Christian: Ej,Victoria.
Victoria: Tak?
Christian: Wiszę Ci 15 złotych.
Victoria: Za co?
Christian: No za to że jeżeli nie wstaniesz w ciągu 5 minut to ja sobie wejdę do twojego pokoju i będę sobie robić w nim co chcę. Ale ty wstałaś przed czasem więc dostajesz 15 zł.
Victoria: Uu,Christian jakiś ty uczciwy.
Poczochrałam jego włosy.
Christian: Aaa! Czy ty sobie zdajesz sprawę przez ile je układałem?!
Victoria: Oj tam,oj tam.Mamy przecież jeszcze lakier do włosów w łazience.
Christian: Wątpię.Dzisiaj rano zużyłem ostatnią resztkę tego lakieru.
Victoria: No to brawo.
Christian: No co,muszę jakoś wyglądać,a nie tak jak ty!
Victoria: Coś ty powiedział?! Przegiąłeś!
Rzuciłam się na młodszego brata i złapałam go za 'irokeza' ,energicznie pociągając w górę,przy okazji zadając mu ból.
Christian: AUU! Puszczaj! Puszczaj!
Victoria: Ładnie przeproś,Christian.
Christian: Dobra,przepraszam,przepraszam! Jesteś piękna!
Nagle usłyszeliśmy głos dochodzący z balkonu.
Ktoś: Piękna to mało powiedziane.
Z ciemności wyłonił się nie kto inny jak Danger.
Zatkało mnie.Nie spodziewałam się,że Danger,zamiast wejść do domu przez drzwi jak normalny człowiek,to on wchodzi sobie przez balkon.
Szczęście,że drzwi balkonowe były otwarte.
Justin: Cześć,kochanie.
Powiedział chłopak i przyciągnął mnie do siebie,całując w policzek.
Victoria: Tak,cześć Justin.
Christian: Wow,to jest Twój chłopak?
Justin: A co,nie widać?
Victoria: Cicho! Nie,to nie jest mój chłopak.
Justin przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie,ale wtedy ja go odepchnęłam.
Christian: Dziwne.On mówi że chodzicie.
Justin: No bo tak jest.
Victoria: Nie gadaj głupot,NIE.
Justin: Tak jest.
Victoria: Nie jest.
Justin: Jest.
Victoria: Nie jest.
Justin: Jest,kotku.
Victoria: Nie,nie jest,Bieber!
Christian: Przerwijcie ten bardzo inteligentny monolog.
Victoria: Nie jest. (*syknęłam do Biebera*)
Justin: Jes...
Christian: ZAMKNĄĆ SIĘ!
Justin: I tak jest.
Justin owinął rękę wokół mojej talii i przyciągnął mnie do siebie.Jego usta lekko musnęły moje.Wszystko nagle się zatrzymało.
Przeklnęłam chłopaka w myślach: " Justin! Dlaczego mnie pocałowałeś? "
Victoria: Justin...
Christian: Doobra? I ty mówisz że nie jesteście razem.
Victoria: Bo nie...
Justin: Shh,kotku,tylko my wiemy,co do siebie czujemy.
Powiedział Bieber,puszczając mi oczko.
Wywróciłam oczami,a Chris wyszedł z pokoju.
Zamknęłam za nim drzwi na klucz.
Victoria: A co to miało być?!
Justin: No jak to co?
Chłopak wsadził ręce do kieszeni,pozwalając swoim kciukom wystawać.
Wzruszył ramionami.Uniosłam ręce do góry i je opuściłam z oburzenia.
Justin: Dobrze,dobrze,przepra....ee.
Zamrugałam.
Victoria: Słucham? Co tam mamroczesz?
Justin: Przepraszam.
Victoria: Za cału...
Justin: Tak,za całusa,kotku.
Zmierzyłam go wzrokiem i ręce dałam na biodra.
Odwróciłam się do niego plecami - chciałam wziąć swój telefon,który leżał na łóżku.
Nagle poczułam jak Justin złapał mnie za biodra i przyciągnął mnie do siebie.
Justin: Przepraszam.
Szepnął mi na ucho,po czym mnie pocałował w policzek.

------------------------------------------------------------------------------------------------------
UWAGA!
UWAGA!
Ten rozdział pisałam z Zosią W. w szkole na historii a potem w domu i w samochodzie < 3 Nanana <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz